7/06/2012

Rzut okiem na - Warhammer 40k: Only War (Beta)


Lubię Warhammera, niezależnie czy jest to jego wersja fantasy czy też jego wersja "grimdark future", chociaż co prawda wolę prowadzić stareńkiego Warhammera fantasy 2ed. od tych nowych "Deathwatchy" czy innych Dark Herezji. Może przez to że preferuję miecze od bolterów i magię od mocy psychicznych.

Więc, położyłem ostatnio swoje ręce na nowym "Only War" od Fantasy Flight Games, i nie, nie będę przez kilka stron wylewał swoje żale że FFG jest "be" bo karze płacić kupę kasy za wersję beta książki, nie będę mówił że FFG jest "be" bo hurtowo wydaje kolejne systemy by wydoić kasę z fanów, nie, nie będę.
Jeśli ktoś jest fanem 40k to i tak betę zakupi i przy odrobinie fantazji i kombinowania zrobi z niego w pełni grywalny system. (swoją drogą, niedawno wyszedł pierwszy "patch" do gry) Zamiast tego powiem wprost - jak widzę ten podręcznik po pierwszym przekartkowaniu.



In the grim darkness of the far future...

Jak zapewne można się domyślić po okładce i opisie na stronie gry, w Only War poprowadzimy losem członków Gwardii Imperialnej, pierwsze strony podręcznika witają nas... stronami skopiowanymi z Deathwach na temat liczenia rzutów i przygotowania się do gry, tia, nic nowego nie da się tu napisać jako że OW bazuje na prawie identycznym systemie.

... there are only Regiments

A przygotowanie do sesji zaczynamy tym, że pytamy naszych graczy do jakiego Imperialnego Regimentu by chcieli należeć, wybór jest duży mimo że w podręczniku (jak autorzy mówią) podano tylko garstkę przykładowych regimentów walczących na froncie, więc można się domyślić że kolejne będą wydawane wraz z kolejnymi dodatkami do OW. Wybór mamy pomiędzy 8 regimentami, w tym Cadianów, Death Korps of Krieg aż po Vostroyanów, każda grupa graczy powinna odnaleźć tutaj swój "klimat".
A jeśli graczom żaden z przedstawionych regimentów nie odpowiada? Nie ma problemu, jest cała sekcja poświęcona tworzeniu własnych armii, wraz z dowódcami, planetami-domami i doktrynami,  przy odrobinie wolnego czasu można zrobić naprawdę klimatyczny (albo naprawdę dziwny) oddział.



... there are only Ogryns

Z Regimentów przechodzimy do profesji, mamy tutaj typowych "Heavy Gunnerów", medyków, operatorów maszyn (z paskudną ilustracją), sierżantów, kapłanów i... Ogrynów, te wielkoludy wydają mi się chyba jedną z najciekawszych profesji (ras?) w OW, niezbyt inteligentni, klaustrofobiczni, ale za to niesamowicie silni i lojalni, w rękach dobrego gracza Ogryni mogą się stać drużynową "gwiazdą" i źródłem humoru, ale z drugiej strony, właśnie to niektórym mistrzom gry z nastawieniem "no fun allowed" może się nie spodobać, cóż... ich strata.
Swoją drogą, OW posiada chyba największą liczbę profesji (12) w porównaniu do innych podręczników, duży plus.

... there are only Comrades

Czytając pierwsze strony podręcznika nasunęło mi się pytanie: "Ale zaraz, przecież to Gwardia Imperialna, z tego co wiem to oni muszą walczyć kupą by w ogóle przeżyć, jak niby gracze sobie mają poradzić tutaj?"
To proste, otóż bohaterowie OW nigdy nie walczą sami. W czasie tworzenia postaci, gracze dodatkowo tworzą sobie "towarzysza" (comrade) który będzie za nimi podążał i m.in. pomagał w bitwie, towarzysze nie tylko mają własną fabularną otoczkę którą losujemy za pomocą tabel ale i też własne umiejętności które zależą od tego, jaką mamy profesję.
I tak na przykład wspomniany wcześniej Ogryn może wykupić sobie zdolność "Fierce Loyality" która powoduje, że wpada w dziki szał za każdym razem jak ktoś próbuje skrzywdzić jego "pupila". Kapłan za to może nauczyć swojego towarzysza licznych litanii, które dodają drużynie otuchy i popychają do dalszej walki.
Niektóre profesje "Specjalistyczne" jak np. Commisar nie mogą mieć własnych towarzyszy, działają samemu, ale za to są ciut silniejsi od reszty profesji. Słowem: system towarzyszy mi się podoba i może być fajnym narzędziem do budowania przygód (odbijanie uwięzionych towarzyszy z rąk wroga etc.).

... there is only the rest

Reszta podręcznika to standard: bronie, opisy umiejętności i mocy psykerów, i miliard tabel opisujących efekty trafienia krytycznego, z których nie skorzystałem ani w Deathwatch ani w Warhammer Fantasy. tia.



... there is Only War

Czy jak na razie podoba mi się Only War? Tak, co prawda nie ma w nim niczego super zaskakującego w porównaniu do poprzednich podręczników z serii 40k, ale jeśli ktoś lubi klimat Warhammera a "Speeeejs Muhreeeens" są dla niego zbyt pompatyczni to będzie grą zadowolony.

P.S Jak na razie beta zbiera wiele pozytywnych opinii i jest przez sporą grupę testerów uważana za najlepszy podręcznik z serii.

2 komentarze:

  1. jeśli ma z nów czytać rozgoryczonych panów co tylko widze 2 ed warhammer to ma dosyć . A co do podręcznika co kupiłem jest dobry pod każdym względem jeśli ktoś bóg wiece chce dostać to mich sam stworzy system. a FFg z każdym podręcznikiem jest coraz lepszy tak do war 40000 i fantazy warhammer.
    ps. to jest firma co ma zarabiać kasę tak wam sie to podoba czy nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeśli ma z nów czytać rozgoryczonych panów co tylko widze 2 ed warhammer to ma dosyć"

      Hm, jeśli to było do mnie, to nie, nie widzę tylko 2ed. :-) podobał mi się Dark Heresy i Deathwatch (co już wspomniałem), ale po prostu jakoś w tym drugim (Deathwatch) gubiłem się w tych wszystkich modyfikatorach i "szykach" przez to go nigdy nie prowadziłem :-(

      "A FFg z każdym podręcznikiem jest coraz lepszy tak do war 40000 i fantazy warhammer."

      I tu się w pełni zgadzam, ceny może bolą, ale już sama oprawa ich podręczników powala.

      Usuń