8/23/2012

Relacje z Sesji: Spontaniczny Warhammer

Co prawda planowałem zrobić sesję Final Fantasy d6 ale nie do końca opanowałem (i przetłumaczyłem) jeszcze wszystkich zasad, później miało być Swords & Wizardry ale mojej grupie zrobiło się niedobrze gdy usłyszeli że to cos bazuje na orginalnym D&D więc postanowiliśmy zrobić szybką, spontaniczną sesję Warhammera 2ed.

Świat młota mi się już trochę przejadł więc od następnego razu zrobię coś kompletnie innego.

Uwaga, poniższa sesja to czysty sandbox, nie miałem przygotowanej ŻADNEJ przygody przed rozpoczęciem sesji.



Bohaterowie (od lewej do prawej):



Otto - Były Żołnierz, były strażnik a obecnie najemny wojownik chcący się zająć problemem Orków na granicy Kisleva i Imperium, przyjaciel Bobleta którego próbuje nauczyć sztuki wojennej armii Imperialnej. Urodził się z heterochromią - jego lewe oko jest niebieskie a drugie zielone.

Boblet (czyt. Boub-Leeht) - Szermierz z Estalii, przywędrował do Imperium by doskonalić swoją sztukę miecza, szybko zaprzyjaźnił się z żołnierzem Ottonem. Waleczny ale ostrożny, a poza tym, ma duży nos i wąsik.

Ilmarin - Uczony Elf uciekający przed swymi braćmi znad oceanu, musiał opuścić swój kraj i uczelnię ze względu na jego niezdrowe zainteresowanie nauką o Chaosie, zatrudnił się u leśniczego Daryla niedaleko wioski Delebrez. Chodzi zakapturzony by inni nie zauważali jego elfickiego pochodzenia.

Daryl - Leśniczy pracujący niedaleko wioski Delebrez, ostatnie napady orków mocno utrudniły mu ścinanie drzew i patrol lasów, przyjął do pomocy Ilmarina nie zwracając specjalnej uwagi na to jakiej rasy jest jego przyjaciel, grunt że ciężko pracuje.


---------------------------

1. Pierwsza scena odgrywa się w Karczmie w niewielkiej wiosce górniczej Delberez, żołnierz Otto i szermierz Boblet siedzą przy stole popijając piwko i rozmawiając -oczywiście- o różnych bitwach jakich byli świadkami, jedynymi innymi gośćmi są dwaj mężczyźni siedzący przy pobliskim stole - potężnie zbudowany mężczyzna z mieczem dwuręcznym i Krasnolud.

2. Do karczmy wchodzi Ilmarin i Daryl by napić się po udanie wykonanej pracy w lesie, siadają na drugim końcu karczmy i popijają piwko, Elf nadal nie może się przyzwyczaić do ludzkiego alkoholu.

 3. Do karczmy nagle wpada mężczyzna - strażnik wioski - wykrzykując "Ludzie patrzcie!" i podnosząc do góry wielki pergamin, Otto i Boblet z ciekawością podchodzą do niego i czytają go, na pergaminie narysowany jest wielki pysk orka i napis "Żelaznorogi - Który zajął nasze kopalnie żelaza, nagroda: 10 Złotych Koron", Otto i Boblet zabierają pergamin mężczyźnie i kładą go sobie na stole, Boblet stwierdził że ścięcie łba temu orkowi jest idealną okazją do poćwiczenia swoich umiejętności szermierczych, Otto jest bardziej zainteresowany nagrodą - 10 złotych koron to więcej niż by zarobił przez rok w wojsku.

4. Ze stołu wstają mężczyzna i krasnolud i podchodzą do Ottona i Bobleta:

Mężczyzna - Niezła nagroda co?

Otto -  Ta

(W tej chwili Ilmarin korzysta ze swojego niezwykle czułego elfickiego słuchu i przysłuchuje się mężczyznom)

M- Przybyliśmy tu we dwóch z południa bo słyszeliśmy o tych problemach co mają w kopalniach, oczekiwaliśmy że w końcu wystawią jakąś nagrodę za przywódcę tego klanu, bo armia imperialna nie może tutaj wysłać żadnych żołnierzy przez problemy z najeźdźcami Chaosu na wschodzie.
Więc jak? Wybieracie się?

O - Hm, co chcesz mi przez to powiedzieć panie?

M - Ano to, że moglibyśmy się zebrać do kupy, widzę że jesteście sprawnymi wojownikami a w czterech mamy więcej szansy niż we dwóch.

O - Jaki podział nagrody?

M - Pół na pół, fifty-fifty, pięć koron dla nas, pięć dla was.

O - Stoi

(Ilmarin opowiada o tym co słyszał Darylowi, ten wstaje i podchodzi do Ottona i Bobleta)

D - Witam, słyszałem że planujecie się wybrać na tego orka?

O - Tak

D - Jestem Daryl a to mój przyjaciel Illmarin, pracujemy tutaj w lesie i ci zielonoskórzy przeszkadzają nam w robocie, chcemy się z wami zabrać jak to możliwe.

Mężczyzna - Hm, w takim razie musimy podzielić nagrodę na trzy...

Po długich negocjacjach wszyscy stwierdzili że jednak podróż w sześciu jest o wiele bezpieczniejsza niż podróż w cztery osoby, wszak wszyscy mają tutaj do czynienia z ciężkim przeciwnikiem - Orkami. Ilmarin powiedział Darylowi że nie zależy mu na nagrodzie pieniężnej i może zabrać jego część jeśli wszyscy wrócą żywi.

Mężczyzna - No dobra, wszystko uzgodnione, ruszamy za godzinę, a tak w ogóle nawet się nie przedstawiliśmy - mam na imię Iskar, a ten oto Krasnolud do Grognar, jesteśmy z południa Imperium.

5. Po zakupieniu jedzenia i picia w Karczmie, wszyscy się spakowali i ruszyli w podróż na południe, ku kopalniom, we wiosce panowała nerwowa atmosfera jako że niemal wszyscy stracili pracę po ataku orków na kopalnie. Drużyna uzgodniła że pójdą lasem a nie ścieżką jako że Daryl orientuje się dobrze w tych terenach.

6. Po kilkudziesięciu  minutach podróży, drużyna zbliża się do kopalń, spokojny marsz przez lasy przerywa nagle głośny krzyk ludzki, Illmarin mówi Darylowi że dobiegł on ze wschodu.
Drużyna zaczyna rozmyślać czy to dobry pomysł wchodzić głębiej w las by zbadać ten krzyk, wszak ich głównym celem są kopalnie, o czym wspomina Ilmarin, ale Otto i Boblet przypominają że w tych czasach życie ludzkie jest najważniejsze i biegną na wschód.

7. Wszyscy dobiegli do niewielkiego rozwidlenia w lesie, pośrodku znajduje się małe jezioro - a na jego brzegu leży jakiś człowiek, Otto podbiega do niego szybko i chwyta go za ramię, okazuje się że owy człowiek nie ma głowy a z jego karku nadal leje się strumień krwi - Otto odskakuje od ciała i wymiotuje na ziemię.

8. Ilmarin podchodzi bliżej do ciała człowieka by go zbadać, rana na karku jest mocno szarpana - tak jakby była zrobiona jakąś wielką - tępą bronią, na ziemi obok ciała leży kilof, więc można wywnioskować że owy człowiek jest - a raczej był tutejszym górnikiem.
Drużyna postanowiła wrzucić ciało do jeziora by nie gniło na ziemi, gdy wszyscy się uspokoili po tym co widzieli wyszedł na przód Iskar i zaczął mówić -

Iskar - Dobra, nie możemy dalej tracić czasu, ruszamy dalej na południe, proponuję żebyśmy-

W tej chwili zza krzaków wyleciał wielki topór, z głośnym świstem trafił prosto w czaszkę Iskara rozwalając ją na pół, ciało Iskara powoli zsunęło się na grunt, krasnolud Grognar ze strachem patrzył jak jego przyjaciel uderzył na ziemię w kałuży krwi.

9. Zza drzew wyszła niewielka grupa orków, pośrodku nich stał większy ork uzbrojony we włócznie i topory do rzucania, odezwał się do drużyny:

Ork - E, ludziki gupie, co wy tutaj robicie, won!

Z drużyny wyszedł na przód Ilmarin

Ilmarin - Co WY tutaj robicie? To są ziemie od ludzi, nie macie prawa ich tutaj napadać i zajmować.

Ork - Ha! Nasze ziemie teraz, won ludziki abo pozabijamy.

W tej chwili Ilmarin próbował przegadać i oszukać orków.

Ilmarin - za pół dnia będzie nadejdzie tutaj OGROMNA armia imperatora i was wszystkich wyrżnie, nie macie tutaj szans, to są ich ziemie i znają się tutaj lepiej od was, chcę wam tylko powiedzieć byście lepiej opuścili te kopalnie albo wszyscy zginiecie.

(szept)
Daryl - Co robisz kretynie??

Ilmarin - Spokojnie, daj mi mówić

Ork [drapiąc się po brodzie] - Mamy co trzeba i tak, powiem reszcie, a wy ludziki won z tej ziemi bo jeszcze jest nasza. [odchodzi]

10. Po odejściu orków drużyna zaczęła naradę - wszyscy stwierdzili że nie mają szans z takim wrogiem na otwartej przestrzeni, a co jeśli w kopalniach jest ich jeszcze więcej? Co mają teraz zrobić?

Grognar klęczał nad ciałem swojego przyjaciela, "Nie wybaczę im, pozabijam ich wszystkich, to był najlepszy człowiek jakiego poznałem... Prawdziwy przyjaciel" powiedział.

11. Ilmarin rozejrzał się koło wejścia do kopalń, nie było widać żadnych orków więc wszyscy musieli siedzieć w środku, powiedział o tym Darylowi, ten wpadł na plan - jako że jest specjalistą od pułapek postanowił zasypać nimi cały obszar wokół kopalń, powiedział o tym reszcie drużyny - wszyscy stwierdzili że może się to udać, ale przygotowanie tego wszystkiego zajmie kilka godzin, Ilmarin był sceptyczny wobec pomysłu przyjaciela - przypominał że wiele rzeczy może nie wyjść i nadal nie wiedzą ile Orków siedzi w kopalniach, Otto zgłosił się na ochotnika by odwracać uwagę orków gdy pułapki będą gotowe, reszta zabrała się za zbieranie materiałów.

Daryl rozpracował dokładny plan w jaki sposób mają być ułożone pułapki -

Na drzewach niedaleko wejścia do kopalń miały być ulokowane niewielkie głazy które mogłyby być spuszczone przez pociągnięcie linki, na te drzewa mieli wejść Boblet i Daryl i czekać aż Otto przeprowadzi orków między drzewa.

Za drzewami wykopany został dół zakryty liśćmi, do dołu drużyna wystrugała i dała długie pale.

Trochę dalej od dołu i bardziej w głąb lasu miał być zaczepiony wielki kloc drewna który pociągnięciem linki (to miał zrobić Grobnar) miał być spuszczony na przebiegających orków.

12. Po około pięciu godzinach pracy pułapki był prawie gotowe, nagle z kopalń dobiegły dziwne dźwięki, dwóch orków pchało wóz wypełniony czymś bardzo ciężkim, Ilmarin poznał że musi to być żelazo, drużyna padła na ziemię i postanowiła przeczekać aż odjadą a później dokończyła pułapki.

13. Pułapki skończone i drużyna ustawiła się w umówionych miejscach, nagle z kopalń było słychać szczęk stali, wyszedł pokaźny oddział orków a za nim znajomy, wielki zielonoskóry który zabił Iskara.

Ork - Dalej gupki! Marsz, idziemy stond zanim ludziki przyjdą, mamy co trzeba.

Zza drzew wyskoczył Otto rycząc "HEJ ORKOWE SZUJE!" wszyscy zielonoskórzy się obrócili w jego stronę i wyjęli siepacze.

Ork - ZABIĆ GO!

Trzech orków rzuciło się na Ottona stojącego między drzewami, ale w tej chwili Daryl i Boblet spuścili z drzew głazy które kompletnie strzaskały im głowy, zielonoskórzy padli na ziemię

Ork (mniejszy) - Hej, ludziki tu zastawili jakieś pułapki

Ork - To obejdźcie to kretyni!

Otto uciekał przed wściekłą grupą orków i stanął za wykopanym dołem zakrytym liśćmi, kilku następnych zielonoskórych się na niego rzuciło ale byli zdziwieni że ziemia się pod nimi nagle zarwała i wszyscy wpadli do dołu wypełnionymi palami.

Ork (mniejszy) - Więcej pułapek!!

Ork -ZABIJCIE GO WRESZCIE KRETYNI!

Większy ork wyjął jedną włócznię i rzucił nią w uciekającego Ottona, świsnęła mu koło głowy szarpiąc na szczęście tylko prawe ucho.

Otto podbiegł do liny zabezpieczającej wielki pal, pociągnął ją i wielki kloc drewna runął na jednego orka ogłuszając go i spychając do dziury, jeden ork odskoczył i zaatakował Ottona, walka była zażarta i Otto próbował siekać orka swoją Halabardą ale w końcu dostał potężny cios siepaczem zielonoskórego który zrobił mu głęboką ranę w korpusie aż do płuc, Otto padł na ziemię nieprzytomny. Widząc to krasnolud Grobnard rzucił się na Orka i rozerwał go na pół swoim toporem krzycząc "ZEMSTA!".

14. Daryl i Boblet zeskoczyli z drzew i rzucili się na przywódcę uzbrojonego we włócznie, niestety, ork przebił prawą nogę Daryla na wylot i ten musiał szybko odskoczyć do swojego przyjaciela Ilmarina skrywającego się w krzakach. Walkę wygrał Boblet siekąc orka swoim rapierem.

15. Ilmarin był wyszkolony w medycynie więc szybko poleciał do Ottona który tracił dużo krwi, umył mu ranę wodą i zawiązał kilkoma warstwami szmat, stan Ottona był stabilny ale nie mógł się ruszać i był półprzytomny. Boblet rzucił miksturę leczącą Darylowi by zajął się swoją raną u nogi.

16. Wszyscy byli spokojni i szczęśliwi że walka minęła... ale nie na długo, zza ich pleców dobiegł głośny szczęk stali, w ich stronę zbliżał się ogromny - dwu i pół metrowy Ork ubrany w zbroję płytową i gigantyczny siepacz.

Ork - Niesamowite, że taka banda gupich ludzików mogła zabić moich ludzi

Ilmarin ze strachem wstaje i mówi

I - Jak nie chcesz skończyć tak jak oni to uciekaj.

O - HAHAHAHHAHA! Gupie ludziki, moge was zmiażdżyć gołą ręką!

I - Zabiliśmy wodza

O - To JA jestem wodzem, JA jesteś żelaznorogi!!

Ktoś z drużyny powiedział "Już po nas"

(szept)
Grobnar - Dajcie mi go, ja go załatwię samemu

Otto - Nie ma szans, popatrz na niego, nie damy ci zginąć

I - Nie chcemy Cię zabić

Żelaznorogi - Nie chcecie mnie zabić? Ale wiecie jakie jest problem? JA WAS CHCE ZABIĆ

17. Rozpoczęła się walka - Grobnar rzucił się na orka jako pierwszy ale ten jedynie odbił jego cios siepaczem, Boblet próbował obejść go z drugiej strony i szukał słąbych punktów w jego zbroi, Daryl wziął zamach swoim toporem i próbował nim rzucić ale chybił i topór wbił się do drzewa stojącego za orkiem.
Ilmarin zauważył że Ork stoi niedaleko dołu wypełnionego palami którego wcześniej wykopali, krzyknął do Grobnara "Hej! Grobnar! Do tyłu i w lewo go bij!" Grobnar zauważył co planuje Ilmarin i rzucił się do kolejengo ataku, ale ork nadal stał jak wryty i szastał swoim siepaczem, Ilmarin zabrał tarczę leżącego na ziemi Ottona i zaszarżował nią na Orka, ale dośc kruche ciało Elfa nie starczyło by przsunąć Orka, ten tylko walnął Ilmarina jego wielką pięśćia i elf poleciał w powietrze lądując prosto na Ottonie, tylko tylko zajęczął cicho.

Do ataku ruszył Boblet i walnął orka swoim rapierem w kolano robiąc paskudną ranę, drugi atak tylko odbił się od jego zbroi. Z sytuacji skorzystał Grobnar, wziął zamach i przywalił z całej siły w Orka posyłając go do tyłu, ten przez chwilę balansował na krawędzi dołu, Grobnar podszedł i mówiąc "To za Iskara" kopnął go posyłając go do dołu, było tylko słychać trzask stali i ciche mlaśnięcie przebijanego mięsa.

18. Gdy wszyscy doszli do siebie po walce Boblet zszedł do dolu by zabrać głowę Żelaznorogiego.

Ilmarin podszedł do wejścia kopalni, wytężył swój wzrok jako że widział dobrze w ciemności i słuch który miał doskonały jako że był elfem

Stwierdził, że coś tutaj nie gra....

3 komentarze:

  1. "Drużyna postanowiła wrzucić ciało do jeziora by nie gniło na ziemi"

    Hmmm... A właściwie w czym lepsze gnicie w jeziorze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spytaj drużynę

      Najśmieszniejsze jest to że później z tego samego jeziora chcieli nabrać wody do obmywania ran, dopiero później zauważyli że coś nie tak ;- )

      Usuń
  2. A co wydarzyło się dalej? Jest jakiś cdn? :)

    OdpowiedzUsuń