9/22/2012

Relacje z sesji - Swords & Wizardry #2

Część Druga
"Katakumby" 

W czasie gdy Nalfheim nakazał swojemu niewolnikowi uzbierać wszystkie bronie pozostawione przez Jaszczuroludzi i sprzedać je w pobliskich sklepach, Otrivis i Firlon rozmawiali z żołnierzem. Otrivis cały czas wspominał żołnierzowi (który swoją drogą, nadal nie do końca się otrząsnął po śmierci swojego przyjaciela i innych mieszkańców) by "Chwalił i wspominał dzielność Otrivisa".

1. Otrivis i Firlon zgodzili się pomóc wiosce i wyczyścić Katakumby z Jaszczurów, zresztą, po to tu przybyli, prawda? Nalfheim odebrał nagrodę żołnierza za obronę wioski - 100 sztuk złota, ale Drow nie chciał się dzielić nagrodą z resztą drużyny:

Nalheim: "U mnie te złoto jest najbezpieczniejsze, jak skończymy czyścić Katakumby to się z wami podzielę"
Otrivis: "A mogę na tobie polegać?"
Nalfheim: "Słowo Elfa"
Otrivis: "G**** mi znaczy słowo Drowa...."

Po krótkiej kłótni Otrivis w końcu się zdecydował zostawić to złoto elfowi.

2. Drużyna została na noc w domu żołnierza, Nalfheim stwierdził że przyda mu się ciepła kąpiel, Otrivis i Firlon poszli spać.

3. Nastał ranek, Skazani na Sukces ruszyli wraz z żołnierzem (który przedstawił się jako Guder) na północ, w stronę Katakumb. Śnieg przestał padać ale nadal było paskudnie zimno.

4. Kilka kilometrów marszu i na horyzoncie było już widać strome wzniesienie góry, przed oczami drużyny pojawiła się wielka brama wiodąca w głąb góry, kraty był rozwalone a bruk był popękany od zimna, w powietrzu było czuć zapach zgnilizny, miejsce rzeczywiście wyglądało jakby nie było używane od kilkuset lat.

5. Wszyscy weszli do środka, Otrvis zapalił pochodnie które zabrał ze sobą przed wyruszeniem w przygodę, tunel się rozwidlał więc wszyscy postanowili pójść lewą stroną, na końcu korytarza było widać światło dobiegające zza zakrętu w prawą stronę, Nalfheim nakazał Guderowi (czyli żołnierzowi) by skradał się i zobaczył po cichu co jest zza zakrętem, Guder zajrzał za ścianę i szepnął Elfowi że siedzi tam przy ognisku kilka (3) Jaszczuroludzi.

6. Firlon zakradł się zza zakręt, wyskoczył i szybko strzelił ze swej kuszy, Jaszczuroludzie nie zdążyli nawet zareagować na nagły atak drużyny, wszyscy zostali wyrżnięci serią strzał Otrivisa i mieczem Gudera.

7. Korytarze początku katakumb się tutaj łączyły w jeden wielki tunel który biegł dalej w głąb góry, ale uwagę drużyny zwróciły wielkie, stare drzwi po ich prawej, zamek wyglądał na kompletnie zardzewiały i był owinięty łańcuchem, jakby ktoś chciał powiedzieć drużynie "Nie otwierajcie tych drzwi, tam jest coś niedobrego", ciekawość bohaterów jednak zwyciężyła i Nalfheim kazał niewolnikowi by wyważył drzwi.
Jeden kopniak starczył i stare wrota wypadły z zawiasów, niewolnik odskoczył ze strachu i ryknął "Ghul! Tam jest Ghul!"

8. Pośrodku rzeczywiście siedział wielki gnijący Ghul, nad nim stały dwa szkielety uzbrojone w pałki, Ghul ryknął i rzucił się z małej komnaty prosto na drużynę, niewolnik Nalfheima nie zdążył się obronić, pazury wbiły się w jego ciało, jego mięśnie zastygły i padł na ziemię martwy i sztywny jak deska.

9. Walka trwała długo, Ghul napierał na drużynę wściekle, Guder zdążył go szastnąć mieczem ale sam też padł sparaliżowany od szponów bestii, Firlon podpalił swoje bełty i strzelił do Ghula kilka razy, ten w końcu się podpalił padł i zwymiotował zieloną ciecz, w końcu też dołączyły do niego szkielety które był przebite włócznią Otrivisa (broń tą zabrał z ciał Jaszczuroludzi).

10. Komnata w środku była wypełniona Urnami, pośrodku była wielka drewniana skrzynia, wypełniona była złotymi monetami, chyba zostały tu jeszcze z czasów jak okoliczni ludzie wierzyli że dając zmarłym monety pozwala im się zapłacić przejazd przez rzekę zmarłych. Złoto zabrał Otrivis i podzielił się z nimi z Firlonem, Nalfheim upomniał się o swoją działkę ale Otrivis tylko powiedział tylko "Wziąłeś już złoto od żołnierza za obronę wioski i nie dałeś nam nic, będę tak samo chamski jak ty". Nalfheim tylko przytaknął.

11. Wszyscy poszli dalej w głąb korytarza, pośrodku wielkiego tunelu siedziało dwóch Jaszczuroludzi, jeden zdążył paść martwy od szybkiego strzału Firlona, drugi prawie uciekł ale Nalfheim zdążył rzucić zaklęcie zauroczenia i przejąć nad nim kontrolę, kazał mu podejść bliżej, zadał mu kilka pytań:

Nalfheim: "Jest was tutaj więcej?"
Jaszczur: "Jestem ja, szef i jego dwóch najlepszych wojowników"
Nalfheim: "Gdzie reszta?"
Jaszczur: "Poszli wyrżnąć wioskę"

Bohaterowie zrozumieli że chodzi zapewne o tych których pokonali w wiosce Welg

Nalfheim: "Czy szef jest dobrym wojownikiem?"
Jaszczur: "Najlepszym"
Nalfheim: "Dobra, pomożesz nam go zabić"

12. Nalfheim powiedział reszcie drużyny że musi być skoncentrowany by czar zauroczenia mógł się utrzymać, więc nikt nie może mu przeszkadzać, kazał jaszczurowi wejść do komnaty w której rezyduje szef i miał go przebić włócznią, reszta drużyny zakradła się do drzwi i przygotowała się na atak.

13. Jaszczur powoli podszedł do swojego szefa, ten pytał się go ciągle "Co tutaj robisz? Miałeś siedzieć na straży", ale bestia jako że była pod wpływem zauroczenia nie reagowała.
Zauroczony Jaszczur wyjął swoją włócznie wykonaną ze stalagmitu i pchnął w szefa, ale ten odbił cios i ryknął "Jest pod wpływem jakiegoś zaklęcia, zabić go!", jego wojownicy rzucili się na zaczarowanego "przyjaciela" i zaczęli go okładać włóczniami, w tym momencie zza drzwi wyskoczył Otrivis, naciągnął łuk, wymierzył w głowę szefa Jaszczuroludzi i mówiąc tylko "Giń!" wystrzelił.

Strzał był krytyczny, strzała przeszyła głowę potwora na wylot, szef Jaszczuroludzi zsunął się na ziemię, Otrivis już wyjął gitarę i zaczynał sklejać pieśń p.t "O Otrivisie, który zabił wielkiego Jaszczura", rymy jeszcze nie pasowały i melodia nie taka ale nie miał na razie czasu popracować nad piosenką, zostało jeszcze trzech Jaszczurów do pokonania, jako że ten zaczarowany uzyskał znowu nad sobą kontrolę gdy Nalfheim krzyknął: "Teraz wszyscy! Do ataku!".

14. Walka poszła w miarę szybko, Firlon prawie bez żadnego problemu poprzeszywał bestie swoimi bełtami. Do walki przyłączył się nawet Nalfheim wkurzony że Jaszczuroludzie zabili jego niewolnika, no bo kto miał teraz nosić jego torby ze zwojami i złotem!?
Ostatniego Jaszczuroludzia dobił żołnierz Guder.

Wszyscy zadowoleni z wykonanej pracy kierowali się w stronę wyjścia, Otrivis ciągle przypominał Guderowi że "Ma pamiętać o tej walce i dzielności dzielnego Otrivisa", Firlon przeliczał swoją działkę złota a Nalfheim nadal nie mógł przeboleć straty niewolnika.

I tak oto zaczyna się wielka przygoda, małej gildii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz