9/26/2012

Relacje z sesji - Swords & Wizardry #4

Część Czwarta
".... Smok!?"


Bohaterowie

 
Otrivis, Bard - Olviris uważa się za wielkiego bohatera i wyruszył w podróż by dowieść że właśnie takim jest, często pisze pieśnie (o swoich WŁASNYCH "chwalebnych czynach", a jak!), nosi przy sobie gitarę i łuk, wraz z Firlonem założyli gildię o nazwie "Skazani na Sukces".
Otrivis jest ciągle zapatrzony w siebie, zawsze wysuwa się na przód w stronę zagrożenia nie zwracając często uwagi na dobro reszty drużyny.
Firlon, Łucznik - Firlon spotkał Olvirisa w karczmie w wielkim mieście handlowym Duvet, Olviris natychmiast zauważył że Firlon jest świetnym wojownikiem i postanowił przyjąć do grupy. Firlon nie jest może zbyt rozmowny, preferuje by jego kusza mówiła za niego, często popisuje się swoimi umiejętnościami strzeleckimi.
Firlon nieufnie patrzy na działania Nalfheima, często kłóci się z Otrivisem kto jest lepszym strzelcem i wojownikiem. Firlon zazwyczaj wygrywa.

Nalfheim z rodu De'Vir - Nalheim jest Drowem - Magiem przybyłym z podziemi zachodnich ziem, zgubił swoich braci w czasie inwazji na powierzchnię, podróżuje wraz ze swoim "lojalnym" niewolnikiem którego zabrał ze sobą z podziemi. Nalfheim jako ostatni przyłączył się do "Skazanych na Sukces" w poszukiwaniu schronienia i pragnąc poszerzyć swoją wiedzę o życiu na powierzchni. Ma bardzo nieprzyjemny, zimny charakter. 
Po stracie swojego pierwszego (ludzkiego) niewolnika w katakumbach, Nalfheim przyjął pod swoją "opiekę" Jaszczuroczłeka, pojmanego przez żołnierzy z miasta Nazarok.
Faranel, Łotr - Życie Faranela było ciężkie, większość czasu przesiedział w brudnych rynsztokach albo za kratkami, walcząc o każdy skrawek jedzenia i złota by przeżyć kolejny dzień. Przyłączył się do "Skazanych na Sukces" w poszukiwaniu bezpieczeństwa i stałego zarobku. Po dokładniejszym poznaniu charakteru niektórych członków, zastanawia się czy to był dobry pomysł. Preferuje trzymać się blisko Firlona.

Ludzie rozeszli się z rynku i bohaterowie powitali nowego członka drużyny - Faranela, z tłumu ludzi został tylko Krasnolud który podszedł powoli do członków gildii.



1. Krasnolud przedstawił się jako Gundri, właściciel kopalni na północy, blisko białej bramy - wejścia prowadzącego do królestwa lodowych krasnoludów. Drużyna zauważyła że Gundri ma na sobie pobrudzone ubrania i wygląda na zmęczonego.

2. Gundri powiedział że chce wynająć drużynę do wyczyszczenia jego kopalni z -pewnej bestii- i uratowania jego braci zamkniętych w środku, drużyna chciała się dowiedzieć więcej od krasnoluda na temat zagrożenia, okazało się że jego kopalnię nawiedził... biały smok. Wszyscy (oprócz Otrivisa) zastygli ze strachu - smok?

3. Nalfheim ostrzegał że "Wszyscy poumieramy jak to przyjmiemy", ale Otrivis nie dał się przekonać, zabicie smoka byłoby ostatecznym dowodem jego bohaterstwa.
Drużyna rozeszła sie po okolicznych targach i sklepach, Nalfheim zakupił kilka zwoi z czarami niskiego kręgu (zawsze coś...), Firlon i Faranel wzięli zestaw mikstur leczących. Otrvis powiedział Krasnoludowi że pomoże mu pod warunkiem że również się uzbroi i pójdzie z nimi, niechętnie się zgodził.

4. Następnego ranka, po nieprzespanej (z powodu lekkiego strachu) nocy, bohaterowie ruszyli w kierunku północy wraz z Krasnoludem, śnieg nadal nie ustawał padać przez co podróż się trochę opóźniła.

5. Po chwili wszyscy się znaleźli przy bramach kopalni, Otrivis i Firlon zapalili pochodnie, mimo to Faranel, dzięki swoim złodziejskie czułości, czuł się chyba w kopalniach najpewniej, wszyscy weszli kilka metrów w głąb tunelu i łotrzyk ostrzegł wszystkich że słyszy jakieś dziwne "klekotanie". Nalfheim zauważył na ścianie gęstą pajęczynę, przyglądał się jej z zachwytem (przypominam - jest Drowem).

6. Otrivis podpalił jedną z pochodni przytwierdzonej do kolumny, przed oczyma wszystkich ukazał się gigantyczny pająk sunący w stronę drużyny, pieczara do której dotarli bohaterowie była w pełni pokryta pajęczyną.

7. Rozpoczęła się walka, Firlon podpalał swoje bełty i strzelał w kierunku pająka, Faranel chciał obejść bestię od tyłu, koło kolumny, ale przejście zagrodził mu mniejszy pająk, razem z nim przyszły kolejne, łotrzyk miał problem się przebić przez potwory więc Nalfheim rzucił sztyletem w stronę kolumny blisko mniejszych pająków, to odwróciło im uwagę i Faranel mógł rozwalić odwłok mniejszego pająka swoimi sztyletami, wielki również padł po serii strzał i bełtów.

8. Nalfheim zaklnął i powiedział że ma nadzieję że więcej pająków nie będzie, ponieważ nie zamierza z nimi walczyć. Drużyna zeszła na niższy poziom i doszła do rozwidlenia, Krasnolud powiedział że prawa strona to ślepy zaułek a smok powinien się znajdować prosto - na niższym poziomie, wszyscy zgodzili się na razie zignorować prawy tunel i poszli prosto, wszyscy doszli do kolejnego rozwidlenia, Faranel znowu usłyszał dziwny dźwięk - jakby strzelanie drewna - dochodził on z lewej strony, poszedł obadać ten tunel ale skradanie nie poszło mu dobrze, nawinął nogą o jakieś deski, na szczęście w pieczarze na końcu tunelu siedziała tylko grupa krasnoludów przy ogniu, przejście było zabezpieczone prowizoryczną barykadą.

9. Krasnolud Gundri przywitał swoich braci, ucieszył się że nadal żyją, wytłumaczył im że drużyna którą ze sobą sprowadził należy do odważnej gildii która chce im pomóc, drużyna rozejrzała się po pomieszczeniu, Faranel spytał się ile tutaj uzbierali drewna, poza tą barykadą, Krasnoludy tylko wskazali zbiór desek i pali które miały być chyba przeznaczone do wzmacniania Kopalni, Faranel nakazał wyrobić im z tego prowizoryczne tarcze, jeśli smok zieje zimnem to powinni się za nimi skryć i być na jakiś czas bezpieczni.

10. Krasnoludy zabrały się do roboty, Faranel znów usłyszał klekot, Nalfheim popatrzył w stronę tunelu za barykadą i ujrzał nadciągającą hordę pająków, około kilkanaście tych potworów sunęło po sufitach, ścianach i podłodze w stronę bohaterów, Firlon i Otrivis szybko zasunęli barykady i przygotowali swoje bronie do ostrzału, tunel zalał się bełtami z kuszy Firlona i strzałami z łuku Otrivisa, jeden pająk za drugim padał martwy, ale dwaj bohaterowie nie byli zdolni wybić ich wszystkich, trzech pajęczaków zbliżało się do barykady zaczynało się wspinać po drewnie, do pomocy dołączył Faranel który rzucił na wspinające się potwory swój koc do spania, pająki zaplątały się i w tym czasie łotrzyk wskoczył na nie siekając swoimi sztyletami, niestety kilka przed śmiercią zdążyło ugryźć Otrivisa i Firlona.

11. Tarcze były gotowe, po krótkim wypoczynku i wyczyszczeniu ran drużyna wraz z krasnoludami rozsunęła barykadę i maszerowała na niższy poziom kopalń gdzie miał spoczywać smok.

12.  Wszyscy zeszli na niższy poziom, Faranel jako pierwszy usłyszał donośne chrapanie białego smoka który spoczywał na końcu pieczary koło drewnianych skrzyń, Gundri wspominał że smok mógł zabrać bronie i skarby z arsenału krasnoludów, muszą się znajdować w tych skrzyniach.


13. Nalfheim zaczynał się rozglądać po pomieszczeniu i układał już plan bitwy, ale Otrivis nawet go nie słuchał tylko... wyskoczył na środek pieczary i zaczynał krzyczeć "ZA DZIELNEGO OTRIVISA!" i wystrzelił w kierunku smoka swoją zatrutą strzałą, smok ryknał i się obudził, Nalfheim uciekając w stronę kolumn, wyzywał tylko Otrivisa od kretynów i schował się w bezpiecznym miejscu ze swoim Jaszczuroczłekiem, Firlon znalazł sobie dogodne miejsce blisko... wyjścia (tak na wszelki wypadek), krasnoludy w zwartym szyku i podniesionymi tarczami maszerowali w stronę smoka.

14. Smok szybko podbiegł na środek pomieszczenia i wykonał oddech lodowatą cieczą, ciesz niemal zamroziła tarcze krasnoludów na kość, Otrivis nie był niestety chroniony i jego nogami kompletnie przymarzły do ziemi, stracił czucie w mięśniach, ale stwierdził że "Nie szkodzi, grunt że mogę strzelać" i kontynuował atak na smoka, krasnoludy próbowali się przebić przez łuski smoka młotami i kilofami (niezbyt udolnie), Nalfheim wyjął jakiś zwój który zakupił w mieście i zaczynał go czytać, Firlon próbował strzelać ze swej kuszy w brzuch smoka, Faranel w tym czasie zdecydował się zrobić coś ryzykownego (ale, być może, efektywnego), zaczynał się wspinać po ścianie kopalni i trzymając się stalaktytów na suficie zbliżał się w stronę Smoka który był zajęty walką z Otrivisem i krasnoludami.

Smok otworzył paszczę i urwał jednemu krasnoludowi łeb, drugim popękały tarcze od kolejnego zimnego oddechu smoka, Otrivis też znowu dostał i ledwo potrafił się utrzymać na zamarzniętych na kość nogach, Nalfheim w tym czasie rzucił ze swojego zwoju zaklęcie pajęczyny, łapy białego smoka zostały kompletnie oplątane (nogi od Krasnoludów i Otrivisa zresztą też... ale cóż...), w tym czasie Faranel znalazł się nad głową smoka, opuścił ręce od stalaktytów, wyjął swoje sztylety (i rzucił z nerwowo k20 ;-)) i... cios krytyczny! Faranel wbił się się swoimi sztyletami w głowę smoka, z rany tryskała na niego fontanna lodowatej krwi (i gracze przez chwilę poczuli się jak w grze Dragon Age), smok zaczął wywijać głową i Faranel upadł na ziemię, w tej chwili Firlon przywalił w bestię celnymi strzałami między oczy a całą sprawę dokończył Otrivis ze swoim łukiem, smok walnął swoim cielskiem o ziemię...

3 komentarze:

  1. Jakie kłamstwo to dzielny otrivis pokonał ostatnim strzałem smoka !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekamy z niecierpliwością na dalszy ciąg epickiej historii Skazanych Na Sukces!

    OdpowiedzUsuń