1/19/2013

Relacje z sesji - Lakratus #1

Pierwsza sesja tego systemu, więc większy nacisk w czasie relacji postanowiłem poświęcić na wytłumaczenie zasad panujących w świecie Lakratusa.




Bohaterowie

Vladimir
Pan Vladimir pochodzi z człeków zwących się "Unterami". Unterzy budują potężne metropolie w podziemiach Lakratusa, niewielu z nich decyduje się opuścić bezpieczne pieczary i tunele Unterskiego domu, głównie z tego powodu że owi człecy są kompletnie nieprzyzwyczajeni do światła słonecznego, kontakt z nim powoduje u Unterów pękanie skóry.

Vladimir jest Lakratorem, potrafi posługiwać się energią Lakratu i formować ją według własnej woli, jego specjalnością jest Lakracja Ruiny, czyli "surowa" energia żywiołów.





Quintus
Kochany przez wszystkich Quintus ma w sobie Regalską krew. Regalowie od dawna uważają się za najbliższych potomków Pierwszorodzonych, to oni stworzyli nowy kalendarz, to oni zbudowali pierwsze miasta i to oni dążą do jedności wszystkich człeków na świecie. Regalowie rodzą się z jedną dwóch skaz: skazą niebios lub skazą ziemi, owe skazy występujące u Regalów są spowodowane niestabilną burzą Lakratową powodującą zmiany genetyczne u Regalskich dzieci zanim jeszcze się urodzą (ale o tym... pomówimy kiedy indziej).
Quintus urodził się ze skazą niebios, jego budowa jest dość drobna  a skóra jest iście niebiańskiego odcienia.

Quintus wybrał sobie w życiu ścieżkę zawadiaki, mową i odwagą chce podbić niebezpieczny świat Lakratusa.

Slaan
W czasach, gdzie człecy dawają z siebie wszystko by odbudować dawną cywilizację Lakratusa, Lagunianie podchodzą do życia z... większym luzem. Slaan urodził się gdzieś w spokojnych morzach na wschodzie, ale gdy dobił do dorosłego wieku przeniósł się na tereny potężnej budowli zwącej się "Wieżą Istnień", prastarego reliktu przepełnionego zapomnianą technologią stworzoną przez Pierwszorodzonych.

Slaan wybrał ścieżkę Teknokraty, tak jak każdy obywatel "Wieży Istnień". Teknokraci mają iście perwersyjne podejście do technologii i nauki, wszczepiają sobie do kończyn każde świecidełko wykorzystujące energię Lakratu, wraz z czasem coraz mniej przypominają żyjące istoty a coraz bardziej maszyny.


Trójka bohaterów znajduje się na niewielkim statku przemierzającym morze na zachód od Albaru - stolicy Regalów, cel naszych herosów jest znany: znaleźć swoje miejsce w tym świecie i zacząć spokojne życie, miasto od którego owe "nowe życie" miało się zacząć nazywa się Warenbern - nowa osada założona przez Albarskiego szlachcica Warena.

Przeprawa przez morze przepływa spokojnie, lwią część czasu poświęciłem na dalsze zagłębienie się w realia Lakratusa (gracze z którymi siedziałem mają już pierwsze wersje podręcznika więc już "mniej więcej" rozumieją o co biega). Z kabiny statku wychodzi kapitan - potężnie zbudowany Berg o imieniu Oldarf.

Bergowie to 2,5 metrowi człecy zamieszkujący północne krainy Lakratusa, pomimo swojej niezwykle masywnej budowy i swojego groźnego wyglądu jest to raczej spokojny lud, ceniący u innych honor i odwagę, ale nie brak u nich zdziczałych siepaczy wyżynających w pojedynkę całe miasta by dowieść swojej siły.

Oldarf ma na sobie luźną białą kamizelkę i białe spodnie. Przedstawia się i rozmawia z Quintusem na temat celu podróży, w tej chwili Quintus dowiaduje się również czegoś ciekawego o mieście do którego zmierza:

"Słyszał pan? Mają tam jakieś problemy z Grunami zamieszkującymi tamte tereny, mówią że oni tam byli pierwsi i to ich ziemie, czy jakoś tak, na miejscu Albarczyków bym ich wziął i dał wszystkim w dupę, zamiast się z nimi cackać bez końca."

Grunowie dość mocno wyróżniają się od innych człeków, ich skóra jest zielona, pośrodku czoła mają długi, biały róg a z tyłu wisi im futrzasty ogon. Grunowie żyją w kompletnej utopii na dalekim wschodzie, szanują naturę i wszelkie istoty żyjące, nie wyznają żadnych przywódców ani prawa. Niestety wśród części Grunów owe "zamiłowanie do równości i pokoju" osiąga dość fanatyczny rozmach i nierzadko dochodzi do (paradoksalnie) zamieszek z innymi człekami niezgadzającymi się z wizją tego ludu.

Oldarf oferuje podróżnikom trochę piwa, wszyscy się zgadzają, szczególnie Slaan, Quintus wylewa piwo do wody gdy tylko Oldarf odwraca od niego wzrok (abstynent?).

Coś szarpnęło statkiem i słychać pękanie drewna, Oldarf natychmiast pobiegł w stronę steru przeklinając po drodze że nie zwraca uwagę na to gdzie statek płynie a zamiast tego popija sobie piwko. Z boku statku słychać szmer i uderzanie o burtę, Vladimir zagląda zza burty prosto na morze i... staje oko w oko z Grunem wspinającym się na statek, Vladimir odskakuje do tyłu a intruz wskakuje na statek i wykrzykuje "Wszyscy ręce do góry! Przejmujemy statek!", w tej samej chwili z kabiny wybiega Oldarf, na jego karku wisi.. Grun próbujący go powalić na ziemię, ale zamiast tego zielonoskóry wisi bezradnie w powietrzu w czasie gdy ogromny Berg miota nim we wszystkie strony wykrzykując "Weźcie go z mojej głowy!", w końcu rzuca nim na ziemię.

Na statku dochodzi do starcia (w tym czasie gracze mieli czas by zapoznać się z systemem walki w Lakratusie),  Vladimir nabrał z atmosfery trochę Lakratu i uformował ją w niewielką kulę ognia (Ten typ Lakracji nazywa się "Pochodnia", stworzy ona płomień w ręce który może być użyty do rozświetlania otoczenia lub może zostać rzucony w konkretny cel.) Vladimir cisnął kulą w najbliższego Gruna i go podpalił, Oldarf wpadł w furię widząc że rogacze wtargnęli na jego statek i... wyrwał maszt i walnął nim w Gruna ktory go wcześniej zaatakował, biedak przestrzelił przez podłogę prosto do morza, niestety - statek również zaczął tonąć i Oldarf zdał sobie sprawę z głupoty jaką popełnił. Wszyscy wskakują do wody.

Vladimir otwiera oczy, przed nim ukazuje się niewielki pokój z szarymi ścianami, zdaje sobie sprawę że leży na łóżku a u jego boku stoją Slaan i Quintus, na jago klatkę naciska Regal w białym kitlu, Vladimir wymiotował wodę ze swoich płuc, okazuje się że "trochę utonął" w morzu zanim drużyna dobiła do brzegu miasta. Regal w białym kitlu jest medykiem Warenbergu, zauważył jak Slaan i Quintus wychodzą z Vladimirem na ramieniu z morza i natychmiast podbiegł im pomóc i zabrał ich do swojego przytułku. Kapitan statku - Oldarf, leży w innym pokoju.
Drużyna cieszy się że udało im się dobić do miasta bez większych strat, Quintus składa propozycję by udać się do najbliższej karczmy/zajazdu i się czegoś napić, Slaan przyjmuje propozycję bez wachania, Vladimir mówi że raczej uda się jak najszybciej do swojego nowego mieszkania w mieście. "Dobra, to przyniesiemy Ci potem coś do picia, może trochę wody? heheheh", Vladimir dał znać Slaanowi swoim groźnym wzrokiem że ma sobie już lepiej pójść.




Vladimir dotarł do ulicy gdzie ma się znajdować jego nowe mieszkanie, miasto wyglądało ubogo, niektóre domy wyglądały na zniszczone, po drogach spacerowali żołnierze i biedni podróżnicy chcący rozpocząć nowe życie w Warenbergu, na każdym skrzyżowaniu stali Hawirowie (o tej rasie człeków powiemy kiedy indziej) chcący wcisnąć swoje podejrzane towary nieostrożnym mieszkańcom. Vladimir dotarł do swojego swojego mieszkania ale.... leżalo w gruzach, przy wejściu stała grupka mieszkańców, która mu wyjaśniła że winni są Grunowie napadający na miasto, są przekonani że te ziemie należą do nich i Niebiańskie Królestwo ma się z nich wynieść. Po krótkiej rozmowie pojawił się żołnierz służący szlachcicowi Warenowi, dał on mieszkańcom (Vladimirowi również) dokumenty nakazujące im zebrać ze sobą bronie i przygotować się do kampanii przeciwko Grunom, szlachcic Waren stwierdził że mieszkańcy miasta mają przyłączyć się do walki, Ci którzy zrezygnują zostaną eksmitowani z miasta. Vladimir zabrał ze sobą dokumenty dla Oldarfa i jego nowych przyjaciół - Slaana i Quintusa, wyruszył w kierunku domu medyka gdzie miał się znajdować ich nieostrożny kapitan statku.

Tymczasem Slaan i Quintus opróżniali kolejne kufle w karczmie, Quintus rozglądał się po stołach w poszukiwaniu jakiejś samotnej kobiety, na cel wziął sobie rudowłosą Bergiankę siedzącą w kącie sali, po długiej rozmowie dowiedział się że ma na imię Wirma i jest wojowniczką z klanów na północnych ziemiach Bergów, przybyła do Warenbergu nie po to by zamieszkać, ale by dorobić się za pomocą miecza. Po kuflu piwa i kilku ciepłych słowach kobieta zgodziła się przejść z Quintusem po mieście (swoją drogą przypominam - Bergowie to bardzo silny i masywnie zbudowany lud, Quintus jest Regalem i ledwo sięgał Wirmie do klatki). W tym samym czasie Vladimir porozmawiał z Oldarfem i przekazał mu dokument każący mu stanąć do bitwy po stronie miasta, Oldarf bez wachania zabrał ze sobą pierwszy lepszy kij leżący na ziemi (jako bron) i obiecał Vladimirowi że odkupi swoją nieumyślność w bitwie, zaproponował Lakratorowi że będzie go ochraniał dopóki będzie się go trzymać blisko. Obaj udali się do karczmy gdzie nadal przesiadywał Slaan, okazuje się że zamawiał kolejne piwa... na rachunek Quintusa.

Zimna noc minęła, spokojny ranek został przerwany przez okrzyki żołnierzy dobiegające z bramy miasta, wszyscy przygotowywali się do bitwy, na ulicy przed bramą zebrali się nie tylko żołnierze na usługach Warena ale rownież ogromna grupa mieszkańców i poszukiwaczy przygód, przybyli również Slaan, Vladimir, Oldarf i Wirma wraz z Quintusem, który miał tej nocy szczęście i dowiódł prawdziwość prastarego mitu na temat Bergiańskich kobiet.*

Kapitan armii wytłumaczył zebranym osobom obecną sytuację, wszyscy żołnierze i mieszkańcy mają być podzieleni na grupy i muszą przemierzyć las Warenbernski i ustawić się pod murami osady Grunów, później ma iść wszystko z górki.
Wywód kapitana niestety przerywał ciągle Quintus swoimi pytaniami, w końcu gdy kapitan tracił cierpliwość i szykował swoje ostrze by przeciąć zawadiakowi gardło, Slaan chwycił Quintusa i kazał mu się uspokoić.
Do miasta wjechał wielki czołg Lakratowy wysłany przez Niebiańskie Królestwo by pomóc Warenbernowi w kampanii, na szczycie żelaznej machiny znajdowało się duże działo wystrzeliwujące dewastujące promienie Lakratowe. Slaan spytał się kapitana czy mógłby się przyjrzeć maszynie, powiedział że jest Teknokratą i zna się na takich sprawach i może pomóc, Slaan zauważył że maszyna była zbudowana przez jego braci z Wieży Istnień, kapitan kazał Slaanowi przejąć dowództwo nad czołgiem jako że najlepiej ze wszystkich się na nim zna. Quintus, Vladimir, Oldarf i Wirma zostali przydzieleni do grupy Slaana, wszyscy zasiedli na czołgu i wyruszyli w stronę osady Grunów. Z Warenbernu wylała się armia mieszkańców i żołnierzy Regalskich krzyczących "za Niebiańskie Królestwo!".

Drużyna przedzierała się przez las Warenberski na swoim czołgu przez kilkanaście minut, Slaan spalił przy okazji kilka drzew za pomocą swojego działa, w końcu wszyscy dojechali do dużego rozwidlenia pośrodku lasu.



Na środku polany stały dwa drzewa, pośrodku drzew stał posąg osadzony na kupie kamieni. Drużyna zatrzymała czołg, Quintus zsiadł z niego, podszedł do monumentu i przyjrzał mu się dokładniej.
Posąg przedstawiał Gruna, na czole miał długi kręcony róg a w ręce trzymał włócznię, co ciekawe - włócznia nie była kamienna i nie była częścią posągu, była autentyczną włócznią, ktoś ją dał do kamiennej ręki posągu.

Quintus postanowił zabrać włócznię ze sobą, Vladimir miał wątpliwości, stwierdził że owe miejsce jest grobowcem i zawadiaka powinien zostawić je w spokoju, ale Quintus nie posłuchał i wyrwał broń z ręki Gruna.

Zza krzaków wyskoczyła grupka rogaczy, jeden z nich krzyczał: "Stój! Zostaw to! Po prostu opuśćcie te ziemie i dajcie nam spokój, odejdźcie!" Ale Quintus prychnął tylko w stronę Grunów, byli winni ataku na miasto i nie miał ochoty ich wysłuchać do końca, założył sobie włócznię na plecy i strzelił z łuku w stronę zielonoskórych.

Rozpoczęła się bitwa, z lasu wybiegła kolejna grupa Grunów, na ich czele stał potężny wojownik z dwuręcznym ostrzem w ręku, Slaan spopielił jednego przeciwnika ze swojego działa, Vladimir stojąc na czołgu rzucał w atakujących ogniem, gdy po jakimś czasie miał problemy z uzbieraniem wystarczającej ilości Lakratu z otoczenia, więc użył swojej drugiej, słabszej mocy. Vladimir wylał na swoją dłoń trochę wody z bukłaku, później obniżył temperaturę swojej dłoni do -200 stopni Celsjusza  woda powoli zamieniła się w pokaźny sopel lodu, rzucił nim w najbliższego Gruna.

Oldarf i Wirma wybiegli z czołgu i zaszarżowali na wrogów, Grunowie mieli problemy z blokowaniem potężnych ciosów Bergów i kilka z nich padło szybko na ziemię.

Quintus bronił się bohatersko na środku polany, niestety nie udało mu się odskoczyć przed ciosem wojownika z ostrzem dwuręcznym, przebił Quintusa na wylot, nasz bohater padł okrwawiony na ziemię.

Bitwa nie wyglądała dobrze dla naszych herosów, ale Oldarf i Wirma dzielnie utrzymywali wrogów w miejscu a Vladimir i Slaan spopielali kolejnych wojowników którzy odważyli się podejść zbyt blisko czołgu. Po pewnym czasie Grunowie leżeli martwi na ziemi

w oddali było słychać okrzyki bitwy

z miejsca gdzie miała znajdować się osada Grunów leciała chmura dymu, przecinała czyste, niebieskie niebo nad nowymi ziemiami Warenbernu...

------------------------------------------
*Bergowie są ludem... silnie owłosionym. Mężczyźni mają często gęste brody a ich klatki piersiowe i ramiona są pokryte włosami. U kobiet owe "silne owłosienie" objawia się pod postacią dłuuuugich kręconych włosów, nierzadko sięgających aż do ziemi, niektórzy żartownisie z innych ras mówią że Bergianki mają również dość pokaźny "krzaczek" między nogami, ale dotychczas nikt nie odważył się spytać żadnego Berga (a co dopiero Bergiankę) jaka jest prawda.

źródła zdjęć: miasto , las

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz