5/06/2013

Kronika - update #2

Repost z rpgmanufacture na temat pierwszych sesji Kroniki.

Tutaj mała uwaga, testy Kroniki NIE BYŁY prowadzone przeze mnie z kilku powodów, chciałem zrobić porządne testy, gdzie nie prowadzę bohaterów za rączkę i chciałem widzieć jak MG radzą sobie z tym podręcznikiem. Gracze którzy brali udział w sesji byli w większości "żółtodziobami" (część z nich nie grała w RPG w ogóle a reszta grała najwyżej raz/dwa razy).

Jak poszło? Pierwszej przygody nie widziałem, ale ponoć było znakomicie, mimo że w czasie sesji pojawił się problem ponieważ... nikt nie miał kostki k20 ;-) Ale ekipa poradziła sobie z tym problemem.

W drugiej i trzeciej sesji brałem już udział, oto krótkie streszczenie:

Razem z drużyną oczyszczaliśmy prastarą świątynię Kelemvora ze zła, między innymi stoczyliśmy epicką walkę z wampirem. Wbrew pozorom, nie zginęliśmy, odkryliśmy dość prosty sposób by go pokonać, chociaż na początku przy ostatecznym starciu zaszarżowaliśmy na niego jak idioci (mieliśmy 1/2 poziomy doświadczenia a wampiry to jedne z najpotężniejszych potworów w D&D). Jeden z naszych (czarny rycerz) został ugryziony. Nekromanta pobawił się animacją kości i powoli przyzwyczaja się do tworzenia własnej armii zmarlaków. Mój kapłan stanął przed bardzo ciężkim wyborem, otóż od pierwszej sesji praktycznie żonglowałem symbolami Dormira (mojego boga) i Kelemvora (jego symbol znalazłem w jednej ze skrzyń świątyni) by pomogli nam w walce ze złem, w pewnym momencie stanęliśmy przed ciężkim dylematem, trafiliśmy do komnaty w której stał zbezczeszczony posąg Kelemvora, wokół niego leżała gromada ludzi przybitych do ziemi gwoździami, krew z ich ran spływała w stronę posągu nadając mrocznemu bogowi moc, w końcu "naprawiliśmy" posąg (daliśmy znak Kelemvora w jego pierś) i wszystko się uspokoiło, ale niestety ludzi było zbyt dużo by można ich było wynieść ze świątyni, nie wiedząc co robić klęknąłem przed posągiem i powiedziałem tylko "Dormirze lub Kelemvorze, powiedzcie mi co mam uczynić by zbawić tych ludzi".
Wypowiedzenie tych słów było chyba najgorszym błędem w życiu mojego kapłana... w głowie widziałem dwie potężne istoty, walczące o dominację moich myśli, jedną z nich znałem, był to mój bóg Dormir, druga postać była o wiele potężniejsza, ponieważ znajdowałem się na jej ziemi, to był Kelemvor i MG zadał mi proste pytanie: "którą stronę wybierasz?".

Wraz z graczami rozmyślaliśmy z 5/10 minut co mam robić w tej sytuacji (zwrócić się do swojego boga z pomocą, nawet jeśli nie da mi w tej chwili potrzebnych sił by naprawić sytuację, czy zdradzić własnego boga, któremu całe życie służyłem, tylko po to, by uratować innych?) chciałem grać ekstremalnie praworządną postać więc... powiedziałem że zwracam się do "tej drugiej postaci" (Kelemvora), bo moim priorytetem w życiu jest pomoc innym i utrzymanie prawa i porządku, nawet jeśli mam zdradzić boga który sam jest całą istotą prawa i porządku.

Cóż... mój kapłan "upadł", stracił wszelkie moce, ale nie żałuję.

Więc można powiedzieć że przeżyliśmy typową przygodę "fantaziakową", grało się bardzo przyjemnie i nie było żadnych "bugów" jeśli chodzi o mechanikę.

Chociaż dziwnie jest być graczem, we własnym systemie ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz