9/28/2013

Gingiva

Dodany obrazek

Witamy w firmie! Na pewno będzie Ci się u nas podobać.. co to? Masz głowę na karku? Po co? Zaraz odpiłujemy i zastąpimy czymś bardziej przydatnym. Planujesz założyć rodzinę? Nie ma problemu, możesz sobie kupić dzieci w maszynie obok. Pamiętaj - te droższe są lepsze. Hmm... wiesz co, tak w ogóle to masz niezłe ciało, chyba się zakochałem, zostaniesz moją żoną? Nie? No to musisz zginąć.

Dodany obrazek

Dwie, współżyjące ośmiornice, wyglądają jak miłościwie splecione ręce.

Gingiva to gra RPG, rozgrywająca się w surrealistycznym świecie, gdzie żądza, chęć zysku i smutek zapanowały nad wszystkim. Dziewczynom odcinane są głowy, by ich życie składało się tylko z pracy, a nie myślenia, mężczyznom odcinane są narządy płciowe, by się nie rozmnażali. Po co się rozmnażać, skoro można budować? Po co są żołnierze? Skoro bronie mają oczy. Gingiva to przygoda, podróż, której celem jest wolność, Gingiva jest po prostu... czymś niesamowitym.

Dodany obrazek

Za kilka lat, social media będą przypominać masowy grób. Zamiast położyć kwiatki - damy komentarz.

Gingiva miała premierę w tym miesiącu, mimo że gra został stworzony w RPG Makerze, posiada setkę, oryginalnych grafik i postaci, wyciskające z tego engine wszystko. Całość wygląda jak stworzony przez szalonego artystę obraz, który został puszczony w ruch. Setki bohaterów niezależnych, setki dialogów, setki umiejętności i przedmiotów, Gingiva to prawdopodobnie jedna z najlepiej wykonanych gier, jakie spotkałem. Aż ciężko uwierzyć, że jest to "zwyczajny" darmowy indyk, zrobiony przez kilka osób...

Dodany obrazek

Gdzieś w oddali, pająk stąpający po ciele dziewczyny zostaje zgnieciony  Cała komedia polega na tym, że ten pająk jest szczęśliwszy niż ja...

Główną bohaterką jest dziewczyna, która nie ma głowy, pracuje non-stop w fabryce wytwarzając dla rządu... coś. Niestety, nie idzie jej dobrze i zostaje wrzucona przez władze do lochów. Na szczęście, z pomocą przychodzi gadająca szczęka, która zabiera bohaterkę na granice wszechświata.

Dodany obrazek

Powiedzieć Ci sekret? Mam duszę. Ale nie mów o tym nikomu.

Świat Gingivy jest wielki, warto zaznaczyć, że grę możemy ukończyć na kilka sposobów i nie mam tutaj na myśli tylko różne zakończenia, ale to, że do niektórych miejsc możemy dotrzeć przez różne korytarze i krainy. W grze jest multum sekretów i opcjonalnych lokacji, czasem możemy znaleźć dobre przedmioty, a niekiedy musimy walczyć z kochankiem który... chce nas mieć za żonę. W czasie gry, przyłączy się do nas kilka postaci, każda ma inne umiejętności. Gra posiada kilka, ciekawych pomysłów, niepotrzebne śmieci możemy wykorzystać, hodując z nich pomocne kreatury, które podwyższają zdolności bojowe naszej drużyny. Możemy przekręcać swoją głowę, by odnawiać energię lub dotknąć dziwne obiekty, by się wyleczyć. Wiem... to co napisałem brzmi bezsensownie, ale zasady rządzące Gingivą BARDZO ciężko opisać, po prostu trzeba zagrać.

Dodany obrazek

Moje ciało jest zbudowane z setki kłamstw.

Gra jest całkiem długa, potrzebowałem pięciu godzin by ją ukończyć. Ale ominąłem wiele opcjonalnych lokacji, więc gracze którzy chcą zaliczyć tytuł w stu procentach, będą potrzebowali kilka godzin więcej. Co najważniejsze, Gingiva, pomimo swojej długości, nigdy nie nudzi. Wręcz przeciwnie, zachęca ciągle do grania, cały czas byłem ciekawy, co się wydarzy, nie mogłem się doczekać zakończenia a końcówka mnie nie zawiodła (nie jestem pewien jakie zakończenie otrzymałem, ale chyba to było "te najlepsze"), była bardzo sentymentalna i wyciskała łzy.

Niestety, gra posiada kilka minusów, ale są naprawdę drobne. Czasem łatwo jest się zgubić, ponieważ świat jest tak surrealistyczny, tła są złożone z setki, jaskrawych kolorów i ciężko jest czasem stwierdzić czy na naszej drodze znajduje się jakaś przeszkoda, czy ścieżka jest wolna. Kolejnym minusem jest to, że wytwarzanie śmieszności (są to zwierzątka, które hodujemy z śmieci) jest dość skomplikowane... ciężko stwierdzić co śmieszność da naszej postaci po założeniu, więc musimy improwizować. Ostatnim minusem jest to, że część umiejętności w grze jest bezsensowna, po co mam wydawać setki punktów werwy, by użyć specjalnego ataku, skoro mój normalny atak zadaje trzy razy więcej obrażeń? Niestety, walki w Gingivie wymagają wprawy, musimy się nauczyć, które zdolności są przydatne a które nie. A to nie jest łatwe, bo co według was jest lepsze - pokazanie płaczącego klauna, czy wrzucenie owada do zupy? (nie żartuję, tak właśnie wyglądają ataki w tej grze).

Dodany obrazek

Szczęście nie leży w skończonym, lecz nieskończonym.

Naprawdę, polecam wam Gingavę, polecam grać wieczorem, w absolutnej ciszy. Czytajcie powoli każdy dialog, przemyślcie go i wyciągnijcie z niego naukę. Niektórzy zapewne powiedzą, że Gingava to szczyt hipsteryzmu, artystyczny bełkot, od którego boli głowa. Ale nie zgadzam się, twórcy naprawdę się postarali. Chcieli stworzyć coś wielkiego, coś absurdalnego, coś pięknego...

i udało im się to.

Jako bonus do recenzji, wysłałem tutaj manual, dołączony do gry. Nawet on jest genialny, zobaczcie ;-)

Grę możecie ściągnąć tutaj.

Kilka moich porad:

1. Pamiętajcie, by uruchomić grę w trybie administratora, jeśli wyskoczy wam error. Program będzie próbował zainstalować czcionkę przy pierwszym starcie.

2. W grze nie ma żadnych sklepów, oszczędzaj przedmioty!

3. Pamiętaj, by przekręcać swoją głowę jak najczęściej! Dzięki temu odnawiamy werwę. Lepsze to, niż marnowanie przedmiotów.

4. Zawsze sprawdzaj inwetarz, czy nie dostałeś nowe śmieci, które możesz zamienić na śmieszności.

5. Niektóre śmieszności nie podnoszą żadnych cech, lecz dają nowe umiejętności.

6. Bestie się nie odradzają, gdy je zabijesz.

7. Nie wychodź za mąż.


Wpis pojawił się oryginalnie na moim blogu CDA. Jest częścią serii, poświęconej dziwnym grom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz