11/20/2013

Maid RPG - odcinek trzeci! FINAŁ

Odcinek trzeci
Ostatni bastion pustyni?
Płacz, motory i naboje!



- zzzz
Nasze bohaterki spędziły noc w zimnych, czterech ściana spiżarni. Jest godzina szósta... prawdopodobnie, pokojówki zaczęły się przyzwyczajać do wczesnego wstawiania, a skoro wszystkie się obudziły, to zapewne musiała być właśnie ta godzina.
Jinmon otwarła oczy i zauważyła że... Shiru leży na jej spódnicy (ma najwięcej punktów przychylności)*Ekhem*, widocznie, niechcący się... jakoś... przewróciła na nią w czasie spania.

Jinmon, która obudziła się pierwsza, delikatnie przełożyła głowę Shiru na łono Asakiry. W końcu tamtej jakoś szczególnie zawsze zależało na przychylności Pani.
Jinmon podeszła do drzwi i zaczęła się zastanawiać: "Czy Shiru rzeczywiście pomoże jej odzyskać pamięć?". Lepiej ją o to spytać. Shiru się zdenerwuje, ale to trochę uspokoi skolatane nerwy Jinmon.

<<Oddaję 5 przychylności i pozbywam się 5 punktów stresu - gracz>>

*Ding dong*

W domu rozległ się dźwięk dzwonka. Kolejni goście?

*Ding dong*

- Uaaaaa! Ale się wyspałam... o! Dzień dobry Asa! - Shiru spojrzała na twarz niebieskowłosej, leżąc na jej sukience
- Kto się tam znowu dobija? Oby nie zwierzęta...
- Dzień dobry Pani - odparła Asakira i włożyła na siebie szybko ubranie. Przypasała do swojego stroju miecz, schowała do fartucha kilka shurikenów i poszła do drzwi sprawdzić kto przyszedł.
Drzwi zaskrzypiały głośno. Nadal są w opłakanym stanie, lecz przynajmniej można je zamknąć i nie wypadają.
Przed wejściem stoi młoda dziewczyna. Ma beżowe włosy i piękne, fioletowy oczy, ubrana jest w wykwintną, brązową suknię a ostre, pustynne światło słoneczne nadaje dziewczynie niemal anielskiego wyglądu.
Lecz Asakira zauważa, że coś jest nie tak. Dziewczyna płacze. To nie wszystko... dlaczego trzyma się za brzuch?
Niebieskowłosa odruchowo spogląda na sukienkę gościa - jest zakrwawiona.
- Po... mocy - wyszeptała dziewczyna, po czym upadła na ziemię

[Obrazek: 4w4w.jpg]


To było dziwne... Asakira zamknęła drzwi. Po czym znowu je otworzyła. Cholera...
Wzięła dziewczynę pod pachy i wciągnęła ją do domu.
- Hej, przyjdzie mi ktoś pomóc? Mamy tu ranną, chorą i wymemłaną!
Jinmon wyjrzała z "kuchni" (a raczej tego, co teraz pelniło jej funkcję) i szybko podbiegła do rannej. 
- Jakem Jinmon-sha, widzę, że ta dziewczyna to pomiot szatana i siły nieczyste! Wypędźmy ją z domu, azaliż dom ten skalany jej obecnością nie może być!
- A może ją po prostu zabić? - powiedziała Asakira
Shiru powolnym krokiem wyszła ze spiżarni i spojrzała na zakrwawioną dziewczynę, leżącą na schodach
- Jinmon, Asa? Dobrze się czujesz? Musimy jej pomóc! Asakira, zanieś ją na pierwsze piętro, do sypialń, daj ją do jakiegoś pokoju, jest jeszcze wolny. Jinmon, chwytaj za bandaże z kuchni... i niech ktoś obudzi Yuriko
- Eh... Dobrze.
Asakira poprawiła chwyt i zaciągnęła dziewczynę do swojego poprzedniego pokoju, tego ze zniszczonym sufitem.
- YURIKO! - wrzasnęła Jinmon idąc do kuchni, a później za Asakirą - Będą z tego kłopoty... Mówię wam, będą z tego kłopoty... - burczała pod nosem Jinmon bandażując dziewczynę. 

Wola 2*1d6=6=12

Ledwo się powstrzymując od rozerwania brzucha dziewczynie, Jinmon udzieliła piewszej pomocy dziewczynie.
-Ale... Co się dzieje?? - zerwała się z podłogi Yuriko -Co się dzieje czemu mnie nie obudziłyście wcześniej?!?! - zakrzyczała Yuriko
- Yuriko! Przynieś więcej bandaży! I coś do odkażania ran! Mamy nową! - krzyknęła Shiru
Dziewczyna leżała na starym łóżku Asakiry. Jej rany były paskudne, lecz dzięki pomocy Jinmon, przestały już krwawić
- O rany... kto mógłby coś takiego zrobić? To wygląda jak czyste cięcia, więc na pewno nie zwierze... Swoją drogą, jeśli rozmawiamy o zwierzętach. Zjadłbym c...
Nagle, dziewczyna zaczęła powoli otwierać oczy, spojrzała na Jinmon-sha, która właśnie poprawiała bandaże na jej brzuchu
- S... siostro! Furin! To ty! O Boże, ty żyjesz!
Pomimo ran i bólu, rzuciła się jej na kark z łzami w oczach
- Odsuń się, bo jeszcze mnie czymś... Siostro? Chcesz powiedzieć, że wiesz kim jestem? Siostrą demona? - spytała Jinmon
Asakira stała z boku trzymając miecz w dłoni. Patrzyła się to na jedną, to na drugą kobietę.
- Nareszcie... myślałem, że zostałaś zabita przez SuperZorda, gdy napadł na naszą wioskę. Ale udało Ci się uciec... A ja Cię odnalazłam. Ale nie możemy się jeszcze cieszyć... on... zmierza tutaj! Próbowałam uciekać, jak najszybciej, ale oni za mną podążali na swoich motorach
Dziewczyna spojrzała na swoją "siostrę"
- Furin? Wszystko w porządku? Czemu tak dziwnie patrzysz?
Asakira już wiedziała o co chodzi. To jakaś banda, młodych punków szukających problemów. Na pewno są uzbrojeni, pijani i mają włosy postawione w najbardziej absurdalny sposób, czytała o takich w bibliotece... ale co te "motory" o których ta dziewczyna mówi?
- Cholera, dziewczyny, zbierajcie jakąś broń, trzeba się będzie bronić... znowu.
Asakira poszła do zbrojowni i zaczęła szukać jakichś łuków, kusz, strzał, bełtów.
- Nie... Ja nie wiem kim jesteś... To się dzieje za szybko... - bąkała Jinmon. - Ja mam swoją miotełkę. Chyba sobie poradzę. - powiedziała do Asakiry.
-Proszę Was, dziewczyny dajcie spokój! To nie nasz problem! - zrzędziła za uszami wszystkich Yuriko. W głębi duszy czuła już, jak bardzo nie może doczekać się powrotu do tamtych, lepszych czasów... Ale to już chyba nie jest możliwe, a wszystko za sprawką Asakiry.
- Co nie jest naszym problemem? To, że ta tutaj sprowadziła na nasz dom bandę obrzydliwie ubranych i brudnych gości? To JEST nasz problem.
-Ehh, co zrobić. Dajcie mi jakąś broń. - powiedziała Yuriko podwijając spódnicę.

(losuję broń na Yuriko)

Dziewczyna wyjęła z kieszeni jakieś dziwne urządzenie i podała je Yuriko
- Ta paskuda, która zniszczyła naszą wioskę, miała przy sobie takie coś, nie wiem jak to działa

[Obrazek: raygun-belt-buckle.jpg]

Nagle, przed domem rozległa się cała kanonada dźwięków!

*BRUM BRUM BRUM BRUM*

Maszyny! Klaksony! Krzyki! Coś lub ktoś nadciąga w kierunku posiadłości!

-TO jest broń? Liczyłam raczej na jakąś klingę lub coś w ten deseń... Ale co ja się tam znam - powiedziała obracając w dłoniach urządzenie, próbując je jakoś uruchomić.
Palec Yurko niechcący nacisnął na spust, z dziwnej "broni" wystrzelił promień energii, który zamienił pobliską lampę w proch
- To musi być jakaś elficka technologia albo coś - skomentowała Shiru
Nagle, z dworu było słychać krzyki mężczyzn
- Otwierać drzwi! Wpuszczać!
- Czas skopać parę szowinistycznych dup... - powiedziała Asakira i poszła do okna wychodzącego na podwórze. Wyjrzała przez nie ostrożnie by ocenić siły przeciwnika.
Przed domem stała całkiem liczna gromada panów w dziwacznych zbrojach, jest ich około trzydziestu.

[Obrazek: 038c1_raohgaidenthugszx3.jpg]

Co dziwne, nawet nie pomyśleli, by po prostu wyrąbać drzwi, stoją jak słup i patrzą w stronę okien.
- Nie! Damy tu mieszkają, a wy nie byliście zaproszeni! - zakrzyczała Asakira
Jinmon radośnie wyjrzała przez okno, odwracając uwagę facetów:
- Witajcie! W czym możemy wam pomóc?
Nagle... wszyscy mężczyźni padli na kolana i ze łzami oczach zawołali
- Puście nas do środka! Ten SuperZord chce zniszczyć cały świat! A bez świata, nie ma dróg po których moglibyśmy jechać!
Pokojówki teraz zauważyły, że rzeczywiście za oprychami stają jakieś dziwne, drewniane maszyny na dwóch kółkach
- Nie chcemy już mu służyć! On jest szalony i głupi! Jak można żyć bez motorów?
Ktoś jeszcze z grupy powiedział "chcę do mamy"
Asakira stała w oknie z miną wyrażającą całą gamę emocji - od "ja pie*dole", przez "co to jest?", po "what?". Odwróciła się do Yuriko.
- Daj mi to coś od elfów. Już dowiodłam, że potrafię sprowadzać zniszczenie. Czas zniszczyć coś konkretnego.
"Ech, no jak z dziećmi." - zaśmiała się w duchu Jinmon... a może Furin? 
- A kim jest ten SuperZord? To jakiś klaun? Coraz częściej o nim słyszę i coraz mniej mi się to podoba...

TO JA

[Obrazek: gaogaigar.jpg]

Słyszeliście potężny głos. Po chwili, z nieba zleciał gigantyczny robot, uderzył obok bikerów miażdżąc ich pojazdy
- O nieeeeeeeeee! Znalazł nas! Chować się!
Chłopacy zaczęli uciekać przed siebie... czyli w stronę pustyni, kilku próbuje się wypinać po ścianie do okien, prowadzących do sypialni
MUAHAHAHAHAHAHAHA! MAM WAS, TERAZ MI NIE UCIEKNIECIE! TEN ZRUJNOWANY ŚWIAT NALEŻY DO MNIE

(36) (losuję kolejne zdarzenie, by nie było nudno)

Lecz nagle... niebo znowu zabłysnęło na czerwono, jak w dniu, w którym Asakira użyła kuli. Drobne chmury zniknęły a ze stratosfery pędzi promień ognistej enegii... hej! To jest ten sam, który wystrzelił właśnie z tej kuli!

Zaraz... ktoś jest w tym promieniu...

- MOJHEEEEEEEEE RUUUUUUUUUUUUUUUUŻEEEEEEEEEEE

W gigantycznej kuli ognia, ojciec Shiru spadł z nieba prosto na robota i rozdzielił go siłą uderzenia na pół

NIEEEEEEEEE! ERROR! ERROR! JAK TO JEST MOŻLIWE!?

[Obrazek: 625877-bigthumbnail.jpg]

Maszyna wybuchła, cały dom zatrząsł się z siły uderzenia, z nieba lecą pojedyncze śmieci, które pozostały po SuperZordzie
- UAAAAAAAAAAHHH ŻEEEEMSZTAAAAAAAAAAAAA!
Na placu stał nadal ojciec Shiru. Nadal był w płomieniach i obracał się w kółko wymachując pięściami, tworząc ogniste tornado
- Eeee... moje damy, musimy znowu uśpić mojego starego - odparła Shiru
- Hej mój kochany! Uratowałeś mnie! - Jinmon wybiegła z domu z radością podskakując. Zwinnie omijała jego pięści, jednak wysoka temperatura nadpaliła jej nieskazitelnie czyste ubranie. 
Gdy ojciec Shiru minimalnie zwolnił, rzuciła się mu na szyję i zrobiła to, za czym tęskniła: pocałowała martwe wargi.

Czułość 3*1d6=6=18
Utrudnienie za niepełny/nadpalony strój: -5
Ostatecznie: 13

<<heh... genialne zagranie i testy zaliczone, więc obejdzie się bez walki - Noobirus>>

- UuuUaaahh! - jęknął ojciec. Ogień się nagle ugasił a z jego uszu i nosa puściła się para
- Ekheeemm, takk, urafowałem rusze przed robotem
Jinm...tfu! Furin zauważyła, że zombie dziwnie patrz w stronę domu... gdzieś w kierunku pokoju z basenem
- Na co patrzysz? - zapytała Jinmon-sha/Furin.
Lecz zombie nie odpowiedział
Nagle, Asakira i Yuriko poczuły zapach kwiatów. Zapach był to całkiem znajomy, miały z nim do czynienia. Róże!
W tym samym momencie, przez okno wdrapał się do pokoju jeden z bikerów, cały poobijany i z nadpalonymi włosami
- Uff... uratowany - odsapnął, po czym położył się na dywanie
- Ehm... moje damy, dlaczego stoimy jak słupy soli? Dobra, świat został uratowany.. znowu... a mój stary stoi sparaliżowany. Musimy się zebrać do kupy. Mała, jak masz na imię? - Shiru spytała dziewczynę w łóżku
- L... Luku - odpowiedziała, nadal zszokowana całą akcją, która odbyła się kilka sekund temu
- Więc Luku, Twoja "siostra" straciła pamięć i nie wie kim jesteś. Dlatego tak dziwnie się zachowuje w Twojej obecności... nawet o imię Cię nie spytała - Shiru wyjrzała przez okno na dwór
- Jin... Furin! Wracaj do domu! Weź też ojca zaprowadź, chyba się uspokoił i nas nie pozabija
*PLUSK!*
- Hmm? Co to za dźwięk? Chyba z basenu to dochodzi - pomyślała głośno pani domu
- Co znowu?! - niemal wrzasnęła Asakira. Była poirytowana wydarzeniami ostatnich 3 dni. Tym bardziej, że zbliżał się... okres? Cóż, na pewno nie pomoże to ewentualnym przeciwnościom losu, bo Asa miała właśnie zamiar je zerżnąć wielkim strap-onem i wywalić ze swojego świata.
- Nie jestem żadną Furin - wycedziła przez zęby Jinmon.
 - Jak masz na imię, Mój Wybawco? - zwróciła się słodko do ojca Shiru.
- Jehstem Urien de Verht i właśnie będziehcie świadkhami odrodzenia światha!
W chwili, gdy arystokrata to powiedział, nad domem pojawił się wielki, zielony "puch" pokryty czerwonymi plamami
Zaraz! To jest to drzewo, które dziewczyny wczoraj zasadziły przy basenie! Wyrosło nad dach posiadłości i ciągle pnie się w górę! A te czerwone plamy? Okazało się, że są to róże!
- Niesamowite! W tym drzewku musiało być coś magicznego.. - odparła Shiru, spoglądając z okna na zewnątrz, musiała nieźle przekręcić głowę by widzieć co się dzieje na dachu. Nagle, na jej nos spadł płatek róży.

- Hm? Chyba zaczyna puszczać nasiona

Płatki róży nagle wystrzeliły z drzewa i rozpierzchły się po pustyni, poupadały na piasek i... z nich zaczęły rosnąć kolejne drzewa! Powoli przebijały się przez ziarna piasku i zaczęły wypuszczać kolejne, malutkie róże
- Tszymaj się mocno, moja księszniczko!

Urien de Vert chwycił Jinmon za biodra i pobiegł z szybkością dźwięku w stronę posiadłości, wskoczył na ścianę i wbiegł po niej do okna, przy którym stoi reszta bohaterek (i nieprzytomny biker)
- Mimo, że jesteś martwy, to nadal masz kondychę tato - odparła Shiru

Wyjrzeli przez okno a na zewnątrz... było już zielono

[Obrazek: the_giant_tree_by_karbo-d33bu0s.jpg]


Przychylność:
Jinmon-sha: 10(2d6) = 10

Asakira: 3(1d6) = 3

Yuriko: 4(1d6) = 4

Po chwili, gdy wydawało się, że będzie już spokojnie, Urien wyskoczył w górę. Jinmon wciągnęła mocno powietrze. Leciała! Patrzyła z góry na coraz bardziej rozrastające się lasy, które pokrywały całą spaloną ziemię. Gdzieniegdzie z prowizorycznych domków wychodzili ludzie, którym udało się przeżyć apokalipsę. Zombie-Urien włożył rękę do kieszeni i wyciągnął z niej czarną różę. 
- Tha miałha najsłabszy thwój zapach. Pomalhowałaś ją nhajpierw.
Jinmon zaciągnęła się... i wtedy zobaczyła w dole coś, co sprawiło, że zrobiło jej się gorąco. W dole majaczył samotny budynek, z zerwanym dachem, z popękanymi ścianami... Jednak Jinmon nie mogła oderwać od niego wzroku. Urien zaczął opadać, jakby czytał jej w myślach. Wylądowali wprost na... ołtarzu? Zza ławek obserwowały ich przerażone zakonnice. 

"Siostra Furin...", "Ona wróciła..." dało się słyszeć przyciszone głosy. Wtedy też, niczym Urien z jasnego nieba spadła na nią jej zablokowana wcześniej pamięć. Kiedyś była akolitką w klasztorze, miała przyjąć święcenia, gdy nagle na klasztor zaatakował SuperSpiralnyZord. Porwał ją i uwięził, tam też pozbawił ją pamięci, aby nigdy nie chciała mu uciec. Pomylił się, za co przyszło mu srogo zapłacić. 

- Nie jestem już siostrą Furin... Teraz nazywają mnie Jinmon. I przepraszam was siostry, ale nie będę mogła z wami dłużej zostać. Zakochałam się - mówiąc to, szybko wybiegła z resztek klasztoru. 

- Urien, zabierz mnie do posiadłości! Musimy załatwić kilka spraw... - rozkazała Jinmon, gdy zombie wyszedł z klasztoru po tym jak "khulthuralnie" pożegnał się z zakonnicami, kłaniając się w pas. - Powiedz mi jeszcze jedno, kochany... Masz syna, a nie córkę, prawda? 
- Thak... Czy nie on theraz żondzi w posiadłości? 
- On, on... - zaśmiała się Jinmon. 
- Chyba nhie nabhrał whas na pszebieranki? Zawsze szę w tho bawił, jak bhył mały.
- Przez chwilę tak - śmiała się dalej Jinmon - ale Asakira będzie mieć minę!

PUFF


Wylądowali przed posiadłością. Gdy Asakira i Yuriko zbierały szczęki z podłogi, Jinmon-Furin z radością doskoczyła do Shiru i złapała ją za sutki. Pociągnęła i, ku jeszcze większemu zaskoczeniu dziewczyn, piersi sflaczały, a Shiru zaczęła... zaczął się śmiać.

- Hahaha! Ojciec ci powiedział o pokoju z przebraniami? Hahaha... Następnym razem patrzcie niżej niż na piersi. Męskość jest tutaj - uśmiechnął się wskazując na swoje krocze. 

- Shiru... Przykro mi to mówić, ale z dniem dzisiejszym przestajesz być Królem. Jesteś jedynie księciem. W końcu twój ojciec ponownie żyje, więc to on jest najstarszym krewnym byłego Króla. A ja jestem teraz Królową!
- Chyba sobie żartujesz, że ten rozkładający się zgred będzie władał tymi ziemiami?
Słychać było jedynie ciche warknięcie, które jednak sprowadziło Shiru do parteru.
- Wybacz, tato...- wybąkał.
Asakira miała ochotę zatłuc Jinmon gołymi rękami. Wręcz widać było, jak emocje zaczynają brać nad nią górę.
W tym momencie z posiadłości wyjrzała przestraszona Luku. Furin podbiegła do niej i uściskała ją. Porozmawiały chwilę w samotności, a później Luku, trochę smutna, podeszła do Uriena z ciężkim workiem. Zombie wyskoczył w dal i zniknął w oddali.
- Co było w tym worku, Jinmon? - spytał Shiru.
- Nic wielkiego, jedynie trochę twoich portretów, jakiś pamiętnik - wszystko, co może pomóc Luku i siostrom odbudować klasztor. A rzeczy księcia będą całkiem cenne, jak sytuacja się uspokoi - powiedziała i znikła w posiadłości.
- Jakiego klasztoru...? Jakim siostrom? 


Po chwili wrócił Urien, skinął na Yuriko i z gracją pokierował się do pokojów Shiru, skąd wybrał sobie bogato zdobiony kontusz. Yuriko miała przygotować mu makijaż i "wizualnie przygotować do rządzenia". Gdy wrócił przed dom, wyglądał jak bogaty ŻYWY szlachcic. Powoli wszystko zaczynało się na nowo budzić do życia... Ludzie zjeżdżali do królestwa JinUr, a posiadłość zmieniła się z czasem w wielki pałac.


A co się działo dalej z naszymi bohaterami?


Jinmon zasiadła na tronie razem z Urienem. Ona podejmowała decyzje, a on wprowadzał je w życie z pomocą swoich mocy. Podobno zdradził ich źródło Jinmon, jednak najwidoczniej na zawsze pozostanie to tajemnicą.


Yuriko stała się przywódcą straży w pałacu, dzierżąc w dłoni fragment technologii SuperZorda, którą nazwała Błyskawnikiem, a którą po wiekach ludzie przemianowali na blaster. 


Shiru i Asakira pobrali się. Jeśli kiedyś "ten upierdliwy zgred i powalona pokojówa" umrą, to właśnie ta para zasiądzie na tronie JinUr, chociaż wtedy prawdopodobnie nazwą je ShaKira. Ale to już inna historia...



Kilka moich przemyśleń na koniec.

Było super! Pomimo początkowej nieśmiałości i niechęci graczy, wszyscy dali się wciągnąć w system! 
Zasady Maid są proste, więc nadały się idealnie na sesję online, wszystko jest pięknie losowe i jest pełny nacisk na odgrywkę, rzuty jedynie potęgują losowość sytuacji i praktycznie same powodują śmieszne sceny.

Jak zapewne zauważyliście, Jinmon "wygrała" sesję zdobywając najwięcej punktów przychylności. Więc według zasad i porad z podręcznika, pozwoliłem graczu napisać własne zakończenie, przejął kontrolę nad Shiru i resztą ekipy i.... skleił ostateczne zakończenie naszej szalonej przygody w posiadłości de Vert.

Zakończenie napisane przez gracza odgrywającego Jinmon, zaczyna się od tabeli rozpisującej otrzymane punkty przychylności.

Dziękuję też wszystkim za zainteresowanie tymi relacjami, reakcja była... ogromna, naprawdę ogromna. Można powiedzieć, że moja "głupia sesja" odbiła się echem przez internet, więc pozwolą sobie rzucić kilkoma linkami, gdzie pojawiła się wzmianka o niej:

http://nerv0.polter.pl/Maid-RPG-b17163 - Dzięki nerv0, teraz wszyscy myślą, że jestem pryszczatym nerdem, który fapuje do zdjęć dwunastolatek. A to nieprawda, nie mam pryszczy i jestem szczupły.



No i dziękuję wszystkim za komentarze pod wpisami (mówię tu oczywiście o Forum Actionum). Ostatnio miałem dość... nieprzyjemny okres w życiu osobistym i mój humor był na poziomie "kill me plz". Ale ta sesja, jak i wasza reakcja, poprawiły mi samopoczucie na maksa.

Dzięki i... kto wie? Może kiedyś będzie ciąg dalszy?

EDIT: no i dziękuję graczom, że wytrzymali psychicznie :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz