11/09/2013

Rust and Blood


Dodany obrazek



Kolejna, ciekawa gierka indie. Tym razem coś dla fanów Silent Hill.
Rust and Blood, wcielamy się w młodego, chorego na raka mężczyznę. Bohater próbował wszystkiego, nowoczesnej medycyny, modlitwy, voodoo, białej i czarnej magii. Ale nic, kompletnie nic nie pomogło mu wyjść z choroby. W końcu, zwrócił się do swojego starego przyjaciela, który z powołania jest księdzem.
Ksiądz opowiedział naszemu bohaterowi, że wie, jak dostać się do Edenu. Tak, TEGO Edenu, gdzie byli Adam i Ewa. Powiedział nawet, że zna rytuał, dzięki któremu można się tam dostać natychmiast. A jak już dostanie się do Boskiego Ogrodu, to może zerwać owoc z biblijnego drzewa życia i wyleczyć się ze śmiertelnej choroby.


Hej! Może nawet dzięki temu będzie nieśmiertelny?


Oczywiście, bohater nie miał już wyboru, przyjął propozycję księdza. Oddał się mrocznemu rytuałowi, przeniósł się do raju...
Niestety... Eden się trochę zmienił, od czasu pierwszych ludzi...


Dodany obrazek


Głównym motywem Rust and Blood, jest walka o przeżycie. Musimy ciągle szukać jedzenia, uciekać do schronu, przed nadejściem nocy i szukać potrzebnych przedmiotów, by odblokować drogę, prosto do drzewa życia.


Na ekranie mamy cały czas dwa okienka: pasek głodu i zegar. Jeśli głód osiągnie liczbę "100", stajemy się zbyt słabi, by biegać, jeśli nie możemy biegać, to tracimy czas i nie zdążymy wrócić do domu przed nocą. A jeśli nie zdążymy wrócić do domu, to nie uda nam się ugotować jedzenia... i umrzemy.
A umierać będziemy często, czas leci jak opętany (wiecie, jak szybko leci czas w Simsach? To pomnóżcie to sobie razy dziesięć) a z każdym krokiem nasz bohater głodnieje. Jedzenie możemy znaleźć w lodówkach, porozstawianych po mapie. Oczywiście każda wyprawa do nich to ogromne ryzyko, nigdy nie wiadomo, co może na nas wyskoczyć z mroku. Nie ma tutaj paska życia, jeśli zbliżymy się do potwora - to stajemy się głodni. Trzeba uważać, jeśli niechcący będziecie trzymać klawisz shift (bieg) w czasie kontaktu z demonem, to śmierć jest pewna (poziom głodu wypełni się do maksa w sekundę).
Oj tak, "Game Over" będzie wam się pojawiał na ekranie co minutę, szczególnie, jak dotrzecie do pokoju "801" (chyba najgorszy etap w grze). Tutaj mam tylko jedną radę: nazbierajcie duuuużo jedzenia.

Dodany obrazek


Ogólnie, jest to kawał dobrego Survival Horroru. Grafika jest ładna, muzyka niepokojąca a fabuła przygnębiająca (o, nawet się zrymowało... chyba). Jedyny minus: gra jest paskudnie krótka. Wszystko można ukończyć w pół godziny/godzinę (zależy, czy będziecie biegać jak opętani czy będziecie się solidnie przygotowywać). Nie jestem pewien, czy jest tutaj jakieś alternatywne zakończenie (chyba nie). Bo końcówka gry jest... nie... nie zdradzę, zobaczcie sami.


Rust and Blood można ściągnąć ze strony autora (zakładka "downloads").


Dodany obrazek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz