1/25/2014

Krótka relacja z sesji Armii Apokalipsy i ocena systemu


Najpierw krótkie wprowadzenie, co do rozpoczęcia przygody z podręcznikiem. System otrzymałem dzięki konkursowi organizowanemu przez KFC na jego blogu. Po otrzymaniu paczki i przejrzeniu kilku linijek tekstu... stwierdziłem że wszystko to wygląda jak jakieś pocieradło dla licealistek (długowłosi, umięśnieni mężczyźni, idealne kobiety) więc książka wylądowała na półce. Później przyszedł mój znajomy, który rzucił okiem na podręcznik i stwierdził "Hej, to jest zarąbiste, przeczytaj to!".

I nie żałuję, że go posłuchałem, po przekartkowaniu podręcznika, brałem się za projektowanie sesji, wszyscy zebraliśmy się w mroźnym pokoju (zima zawitała u mnie dopiero teraz...) i pobawiliśmy się w anioły.

Drużyna wyglądała tak:

Barakiel - twardziel z zakonu Raguela. Brytyjski policjant, specjalista od badania morderstw, posiada czarny pas w karate.
Finriel - gwiazda ulic, znawca klubów, twarz gangów. Finriel trzyma w garści całą gromadę gangoli (zwanych przez niego po prostu "czarnuchami") gotowych puścić komuś kulę w łeb. Anioł z zakonu Hariela.
Katea - czysta i spokojna anielica z zakonu Aratrona. Modelka, ma również wtyki wśród polityków.
Sersiel - reżyser filmów porno, co śmieszne, jest również członkiem bardzo konserwatywnego zakonu Zeruela. Dobry w walce i dobry w gębie.


Przygoda miała być prosta, ale gracze świetnie ją ubarwili. Najpierw, tak jak podręcznik radził, przedstawiłem wszystkim ich dzień przebudzenia się w ciele człowieka, a później powiedziałem co nieco o świątyni (tutaj, w Nowym Londynie była to stara, opuszczona sala kinowa) jak i o samym mieście (straszny szajs, pełno slumsów i burdeli).
Po roku prostego życia w świątyni, archont (taki dowódca) skrzydła (czyli drużyny) mówi graczom, że ma dla nich robotę, muszą się dowiedzieć coś o napadzie na popularny wśród natchnionych i aniołów klub kilka ulic dalej, jeden z aniołów zginął w czasie ataku.
Po zbadaniu terenu, drużyna miała dwóch podejrzanych: Lady Fortuna, skazana (taka stara istota, bogini) która rządziła w tutejszym kasynie i Pan Pogoda, kolejny skazany, tym razem... prastary słowiański bóg, który pracuje w telewizji jako pogodynka. Dlaczego? Na miejscu znaleziono naszyjnik z czterolistną koniczynką a jeden ze świadków powiedział, że w czasie ataku pogoda nagle się zmieniła na mgłę z deszczem, przez co pościg za sprawcą był niemożliwy.
Do listy podejrzanych doszły kolejne osoby: dwóch pracowników SunTV, gdzie Pan Pogoda ma swój program. Jeden z nich prawdopodobnie pozostawił swój naszyjnik, podarowany przez Lady Fortunę w czasie gry w pokera, w klubie aniołów. Nie pojawiał się na ostatnich rozgrywkach w kasynie, szef go wywalił za szerzenie złego wizerunku firmy i przechlaniu kasy telewizji na kartach.
Lady Fortuna została skreślona z listy podejrzanych i Pan Pogoda również (za bardzo się bał aniołów, by cokolwiek mógł zdziałać).
Drużyna natrafiła na Adama Morgana, jednego z pracowników Pana Pogody, w burdelu. Jak się okazało (po wymianie kilku ciosów i unieszkodliwieniu innych trepów, których najął natchniony) Adam służy Mechachielowi - jednemu z templariuszy zakonu. Sprawa stała się (po przesłuchaniu) jasna: Adam najął Pogodę, by ten wywołał przed klubem mgłę, a potem został wysłany przez swojego anioła, by nakazać pewnemu paskudnemu kultowi przywołanie demona z pierwszego kręgu piekieł, by ten zabił anioła w klubie. A kim był martwy anioł? Ano samym akolitą, na usługach templariusza. Jak się okazało, nakrył on swego pana na seksie ze śmiertelniczką (grzech), więc templariusz postanowił po prostu uciszyć swojego pupila, popełniając przy tym dwa, ciężkie grzechy.
Drużyna szybko znalazła miejsce spotkań kultu, Finriel wezwał swoich "niggasów" z broniami, by Ci się rzucili na armię potępionych a reszta drużyny (oprócz Katei, która została z fochem w świątyni bo "reszta to zboczone świnie, niech radzą sobie sami") rozpoczęli pojedynek z przywódcami kultu jak i demonem, który rzucił się na Sersiela przebijając mur swoim cielskiem.

Wszyscy byli zadowoleni z sesji, grało się strasznie przyjemnie, dzięki prostym i szybkim zasadom, które praktycznie zmuszały graczy do bycia maksymalnie szpanerskimi madafakerami :-) A większość czasu zajęło graczom... kłócenie się między sobą, dogadywanie, podrywanie jak i ogólne trollowanie śmiertelników. Najlepszy moment? Bójka Barakiela z "niggasami" Finriela, bo jeden z nich patrzył na tyłek Katei. Barakiel wybił jednemu trepowi zęby, dostał telefon od Finriela lecz go zignorował. Więc Finriel po prostu zadzwonił na jednego z trepów, by ten rozwalił szyby w samochodzie Raguelity. Doszło do mocnej bójki przed samym wejściem do świątyni, było pełno śmiechu i krzyku, Sersiel załamany nad głupota swoich towarzyszy, zaczął z nudów żonglować samochodami.

A co do samego systemu, jest świetny, ale jest kilka rzeczy, które mi się nie podobają:

- Podręcznik jest strasznie nieintuicyjny. Znalezienie czegokolwiek zajmuje 2x więcej czasu, niż w przypadku innych podręczników.
- Gracze mogą w czasie gry zamienić się w czystego, potężnego anioła (tzw. "forma Adon"). W czasie tej formy, gracze mają chore premie do atrybutów i potrafią odgrywać walki na poziomie anime Dragon Ball (wyrywanie drzew, rozwalanie budynków jednym ciosem itp.). Zarąbiście, nie? Tylko DLACZEGO w podręczniku pisze, że z tej formy można skorzystać tylko w jednej rundzie w czasie EPICKIEGO pojedynku? Może coś źle przeczytałem, ale wydaje mi się to strasznie głupie. Przecież ta forma się aż prosi o to, by ją wykorzystywać jak najdłużej w czasie takich walk. Przecież i tak, im dłużej tam anioł jest, tym gorzej dla jego ciała, więc po co nakładać dodatkowe granice dla tej mocy?
- "Epickie pojedynki" trwają stanowczo za długo. Na następnej sesji muszę spróbować pomnożyć rzuty kością w czasie tych pojedynków razy dwa.

Największy plus systemu to oczywiście to, że nie ma żadnych kostek (poza epickimi pojedynkami, ale tam również są mało ważne, jeśli gracz kombinuje). Więc każda postać zawsze może zrobić coś szpanerskiego i godnego zapamiętania, nie obawiając się tragicznych rzutów, lub zwyczajnie pechowego dnia.

6 komentarzy:

  1. Teraz piszę z pamięci, więc mogę się mylić, ale:

    "Gracze mogą w czasie gry zamienić się w czystego, potężnego anioła (tzw. "forma Adon"). W czasie tej formy, gracze mają chore premie do atrybutów i potrafią odgrywać walki na poziomie anime Dragon Ball (wyrywanie drzew, rozwalanie budynków jednym ciosem itp.). Zarąbiście, nie? Tylko DLACZEGO w podręczniku pisze, że z tej formy można skorzystać tylko w jednej rundzie w czasie EPICKIEGO pojedynku? Może coś źle przeczytałem, ale wydaje mi się to strasznie głupie. Przecież ta forma się aż prosi o to, by ją wykorzystywać jak najdłużej w czasie takich walk. Przecież i tak, im dłużej tam anioł jest, tym gorzej dla jego ciała, więc po co nakładać dodatkowe granice dla tej mocy?"

    To nie tak. W czasie epickiej walki ogólnie prowadzi się walki na poziomie Dragonballa. Po prostu premię z Adon dodaje się (wykorzystuje się) tylko raz podczas takiego starcia. Wszystko inne to kolor - jeżeli gracz chce, to jego bohater podczas tej walki może być cały czas w formie Adon, Jak napisałem kiedyś na blogu - tu nie walczy się o prawo dania w ryja, tylko o prawo do narracji. Być może się wam przyda, więc daję linka:

    http://beamhit.blogspot.com/2013/07/jak-zajebiscie-opisywac-walki.html

    Jeżeli chodzi o skrócenie czasu walki, to tutaj wrzuciłem moje propozycje:

    http://beamhit.blogspot.com/2013/06/armie-apokalipsy-propozycje-do-zmian-w.html

    Sam zaś korzystam z tej zasady:

    http://beamhit.blogspot.com/2013/07/armie-apokalipsy-epickie-starcia-raz.html

    Pozdrawiam, i więcej miłych sesji :)

    PS. Załatw sobie Hymn Zastępów: 50 złotych papier, 30 PDF. Warto, tutaj moja recenzja dlaczego:

    http://beamhit.blogspot.com/2013/07/recenzja-armie-apokalipsy-hymn-zastepow.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo to, jakoś tako dziwne mi się to wydaje, że Adon potrafi praktycznie tylko raz porządnie przywalić, a później wszystko się skraca do narracji. Trochę też mi się to kłóci z tym, że i tak jest reguła mówiąca nam, że jeśli jesteśmy w tym stanie za długo, to nasze ciało (ludzkie) zaczyna się palić.
      Dzięki za linki, te na temat epickiego starcia się na pewno przydadzą i na bank zmniejszę punkty zwycięstwa. Jeśli graczom nadal będzie się podobać AA na następnej sesji, to chyba rzeczywiście pomyślę nad dodatkiem. :-)

      Usuń
    2. Bo ty jesteś zły symulacjonista, który nie potrafi przyjąć abstrakcyjnej mechaniki :P

      Usuń
    3. Zaraz zrobię house rule gry z kostką k20 :P

      Usuń
  2. Fajny wpis. Osobiście grę mam, ale nie prowadziłem jej jak na razie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałem podręcznik niedawno, całkiem mi się podobał, fajnie wiedzieć, jak ludzie widzą rozgrywkę w ten system, bo tego właśnie w podręczniku mi brakowało.

    OdpowiedzUsuń