6/15/2014

Splittermond - wrażenia

Splittermond jest niemiecką grą fabularną wydawnictwa Uhrwerk. Premiera podręcznika jest przewidziana na koniec czerwca, do tego czasu niemiecki fandom może się cieszyć z darmowego quickstartu udostępnionego na stronie. Co najlepsze, po premierze podręcznika (w formie fizycznej) autorzy udostępnią PDF z pełnymi zasadami na stronie, i to kompletnie za darmo! Powód? Oczywiście reklama.

Czym jest więc Splittermond? Jest to high-fantasy w stylu D&D. W ultra-skrócie można "Odłamkoksiężyca" opisać jako "D&D bez klas*, z innymi rasami i ciekawszą, lecz dużo bardziej skomplikowaną walką".

Pierwsze co zachęca do czytania, to naprawdę piękne ilustracje i tła zdobiące podręcznik, już po samym stylu możemy poznać, że czekają nas przygody na epickim poziomie, gdzie bohater w pojedynkę potrafi powalić ogra krzesłem.

Świat jest przepełniony po brzegi państwami i ciekawymi miejscami.
Akcja Splittermond dzieje się w świecie Lorakis, jest to ogromny świat (odległość pomiędzy najdalszymi punktami na ziemi = 10.000km) pełen magicznych istot, ale ta kraina posiada też ponurą historię. Ludzkość była niewolnikami smoków i tak też może byłoby przez kolejne tysiąclecia, gdyby nie pewne wielkie zdarzenie - jeden z trzech księżyców Lorakis nagle się rozpadł, zsyłając swoje odłamki na świat, co zapoczątkowało nową erę dla tego świata. Ludzkość wyzwoliła się z kajdan smoków i dawni niewolnicy są teraz panami, rządzącymi całym Lorakis. Powstało wiele państw, królestw i cesarstw, każde z nich ma kompletnie inną kulturę. Szczególnie podoba mi się cesarstwo Zhoujiang, gdzie na tronie siedzi młoda księżniczka a resztą zajmuje się skłócone ze sobą wojsko i biurokraci. W tym czasie ludzie błagają mnichów by ci zeszli z góry i skopali wszystkim tyłki, by był wreszcie pokój.
Poza ludźmi, Lorakis zamieszkuje też kilka innych grywalnych ras: Albowie (elfy), gnomy (duży plus z mojej strony, lubię tych kurdupli), krasnoludy i vargowie (pierwszy wybór każdego furry).

Jeśli chodzi o "fajność" mechaniki Splittermond, to tutaj jest różnie. Korzystamy głównie z kości k10 (reszta jest również używana, lecz głównie przy obliczaniu obrażeń). Jeśli jesteśmy zmuszeni wykonać test, to rzucamy 2k10 i dodajemy do wyniku punkty umiejętności (np. alchemia), dwa atrybuty które są od tego zależne (w przypadku alchemii jest to "mistyka" i "umysł") i reszta ew. bonusów. Jak widać, musimy szukać na kracie postaci (pomijając wynik kostek) cztery różne wartości, trochę dużo tego, ale da się przeżyć.

Przez większość gry będziemy właśnie rzucali 2k10, lecz jeśli czas nagli i musimy dać z siebie wszystko, to możemy w każdej chwili podjąć ryzyko, rzucić 4k10 i wybrać dwa najlepsze wyniki. Niestety tutaj jest jeden problem, jeżeli na dwóch lub więcej kostkach wypadną krytyczne porażki (wyniki w przedziale 1-2) to jesteśmy zmuszeni wybrać właśnie te kostki, co zazwyczaj też kończy się spektakularnym "failem" ze strony postaci.

Każda umiejętność w Splittermond ma również kilka rodzai "mistrzostw". Mistrzostwa to takie atuty, które postać może wykupywać w czasie zdobywania punktów doświadczenia (chyba... niestety ten proces dopiero jest opisany w pełnych zasadach). Przykład: postać wyćwiczona w umiejętności "elokwencja" może sobie wybrać mistrzostwo "ośmieszanie", dzięki któremu może za pomocą testów tej umiejętności doprowadzić wybranego słuchacza do szału, zapewniając mu karę do rzutów.

Varg
Przejdźmy teraz do walki. Splittermond pozwala na prowadzenie epickich pojedynków, gdzie wojownicy parują ciosy, powalają wrogów na ziemię, magowie strzelają z dziwnych zaklęć a potężniejsi herosi wyzwalają potęgę odłamków księżyca. Niestety, obawiam się trochę czy system nadaje się do prowadzenia wielkich bitew. Akcja w czasie walki jest podzielona na tzw. "tyki" (wiecie no, "tik, tak, tik, tak" jak w zegarze), jeden tyk to taki ułamek sekundy, który pozwala nam na wykonanie szybkiego ruchu. Wykonanie jakiejś akcji dolicza nam określoną ilość tyków. Gdy już wszystkie postacie zadeklarują swoje akcje, to rozpoczyna się runda i każda czynność zostaje wykonana, od najszybszej do najbardziej skomplikowanej. Oczywiście postacie z dużą szybkością zaczynają wcześniej, bo są trochę wyżej na linii inicjatywy... no dobra, brzmi to skomplikowanie, ale po dwukrotnym przeczytaniu zasad i zanotowaniu sobie podręcznej tabelki "Ile tyków dodaje każda akcja" przyzwyczaimy się do walk w Splittermond. Na końcu podręcznika znajduje się również nie tylko ta tabela, ale również specjalna plansza, na której możemy zaznaczyć za pomocą pionków inicjatywę w walce. Jest trochę tego liczenia i pamiętania, trzeba to przetestować.

Warto też wspomnieć, że ciekawie rozwiązano sprawę punktów życia. Każda postać ma kilka pasków zdrowia - zaczynając od "Nieskaleczony" aż do "Bliski śmierci". Im więcej pasków zdrowia zużyje postać, tym większe kary do testów otrzymuje. Dzięki temu prostemu rozwiązaniu, nie dochodzi do sytuacji z D&D gdzie wojownik siekany na plasterki przez bandę orków nadal walczy tak, jakby co dopiero wstał z łóżka i był po dobrym śniadaniu.

Rycerz
Dalsza część quickstartu to scenariusz, oszczędny bestiariusz i gotowe postacie. Jeśli chodzi o prowadzenie tego systemu, to poczekam z tym aż wyjdzie pełny podręcznik, który pozwoli mi na tworzenie bohaterów. Wtedy też napiszę swoje kolejne (ostateczne) wrażenia z tego systemu.

Strona twórcówhttp://splittermond.de/

* Przynajmniej żadnych nie zauważyłem, przez brak zasad tworzenia postaci. Chociaż gotowe postacie w quickstarcie mają podane zawody/szkolenie.

6 komentarzy:

  1. Hm, a co najbardziej przyciągnęło twoją uwagę w tej grze? Czym się toto wyróżnia, szczególnie? Bo brzmi raczej standarsowo na moje oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Czy w ogóle warto to tłumaczyć? Bo, żeby pracować nad kolejnym DnD w innej odsłonie, to sensu nie ma.

      Usuń
    2. Dość ładny świat, moce odłamków księżyca (no ale znowu - trzeba czekać na pełną wersję by dowiedzieć się jak one działają) i spore możliwości rozwoju postaci. Uwagę przyciągnęła mi właśnie oprawa, bo mam słabość do ładnych podręczników :P Tak jak mówiłem, poczekam aż wyjdzie pełna wersja, wtedy dam trochę dokładniejszą analizę. Tłumaczyć raczej na pewno nie będę.

      Usuń