7/03/2014

Hurra nowe D&D! Ale po co?

Zanim będziecie czytać dalej: nie czytałem jeszcze nowych Basic Rules do D&D Next.
Przepraszam również za to, że jadę na fali popularności i robię o tym wpis, światek erpegowy na FB i G+ dzisiaj już płonie z okazji premiery.

Lubię D&D, zawsze byłem przekonany, że hejt w stronę tego systemu jest trochę bezsensowny. "To tak, jakby być fanem gier video i nienawidzić gry Pong. Przecież nie możesz hejcić czegoś, od czego się Twoje hobby zrodziło" - tak sobie cały czas mówiłem.

Jak zapewne wielu z was wie, jestem fanem OSR (aka "Młodociany grognard™"), zawsze polecam świeżym graczom, by wypróbowali Swords & Wizardry, bo zawiera proste reguły no i odgrywa się go w fantastycznym świecie pełnym bohaterów i smoków. Ale pomimo tego, raczej nie poleciłbym tym samym graczom prowadzenie długich kampanii w tym systemie, jak i innych tego typu. Czemu? Z kilku prostych przyczyn: obawiałbym się, że ten system przekazałby tym graczom kilka... jak by to ująć... "złych lekcji". Zamiast koncentrować się na odgrywaniu postaci i szukaniu oryginalnych rozwiązań, gracze pakowaliby swoje postacie, by przeżyć w podziemiach i zabijaliby setki potworów. Jasne, jeśli ktoś lubi starą szkołę to mniej więcej tak sobie wyobraża sesje RPG, sęk w tym, że mamy rok 2014 i powinniśmy grać nowocześnie. Musimy szukać oryginalnych mechanik, które zmuszą graczy do myślenia, budować ciekawe przygody, których nie da się rozwiązać zwykłym siekaniem miecza i grać w coś, co kompletnie nie przypomina gry video. Tylko wiecie co? D&D (jak i Pathfinder) kompletnie nie spełnia tych wymagań.

Najgorszym zbrodniarzem jest tutaj 3.5, przy którym gracze z kalkulatorem obliczają dalszy rozwój swojej postaci. Chcesz grać orkiem-czarodziejem? Co z Ciebie za noob? Przecież oni mają karę do int! Jeszcze gorzej wypadłaby tutaj edycja czwarta, tylko że ja osobiście jej nie traktuję jako prawdziwą kontynuację D&D, ale jako dość specyficzną grę planszową-erpegową. Jest to fajny system, jeśli chcemy przebić się przez podziemia i pokombinować nad taktyką przy każdej walce, ale ciężko mi to nazwać RPG, tutaj rzadko odgrywamy jakąś rolę, my tutaj tylko dobieramy skille niczym w Diablo albo innym Sacred.

Niestety, marka D&D jest potężna i większość nowych graczy, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w świecie RPG automatycznie sięga po jakiś podręcznik z tej serii. Wydają kupę kasy na niepotrzebne suplementy, narzekają że reguły są dziwne, że postacie nie działają, że wojownik kolegi nie potrafi nic zrobić. Później przychodzi ten gracz na forum, pyta się co robić i wiecie jaką radę często dostaje? "Nie graj w D&D"*. Większość się obraża, traktuje to jak trolling bo "nie ma innych erpegów poza D&D". Ci którzy posłuchali idą szukać nowych systemów, trafiają na Fantasycraft, podręczniki od FFG a więksi hipsterzy zaczynają grać w Dungeon World. Później, po tygodniu albo dwóch, wraca ten gracz na forum i chwali się, że dostał erpegowego olśnienia, wszedł na wyższy level i ogólnie wszyscy w porównaniu do niego są plebsem, bo już nie rozstawia planszy do walki na stole i gracze zaczynają gadać z NPC i że ogólnie wszystkie erpegi które mają klasy postaci są do pupy**.
Nie, wcale nie dostałeś olśnienia kolego, po prostu wreszcie zacząłeś grać w RPG.

Czy będę grał w Next? Zapewne nie, mam inne kampanie na głowie. Czy poleciłbym nowym graczom Next? Po co? Jeśli chcesz chodzić po podziemiach, to możesz wypróbować inne (nawet darmowe) tytuły i zaoszczędzić nerwów i 1000000$. Czy poleciłbym zaawansowanym graczom Next? Well, jeśli jesteś doświadczonym graczem, to sam dobrze wiesz w co grać. No i zawsze możesz założyć na ulubionym forum kolejny temat pt. "Dlaczego klasy czarujące są OP" i "Jak naprawić wojownika/paladyna/mnicha" i prowadzić następujące rozmowy:


No ale to tylko moje mało znaczące przemyślenia, być może pełny podręcznik do 5e rozpocznie złotą erę RPG i będzie się kompletnie różnił od poprzedników, będzie w każdej księgarni i ogólnie na lekcjach w szkole będą z niego czytać. Na razie się na to nie zapowiada, ale jestem optymistą.

PS. Ponoć jest w nowej edycji progresywna wstawka na temat płci i ogólnie genderu. Fajnie, mogę grać trans-panseksualnym nekrofilycznym cis-hobbitem i GM nie może mi zabronić, bo tak pisze w podręczniku.

* Tru story, nie zmyślam.
** Również tru story. Ten "argument" (czy jest to w ogóle argument?) doprowadza mnie do szału. Kiedyś spotkałem się nawet ze stwierdzeniem, że WFRP jest beznadziejnym systemem. Dlaczego? Tylko dlatego, że ma klasy postaci (!!!).

8 komentarzy:

  1. Spójrz na progresywność z drugiej strony :P Kiedyś gej nie mógł grać gejem, bo nie wylosował odpowiedniej ułomności :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to ci powiedzieć, Noobirusie. Nie tylko D&D oparte jest na planszówce (Dzikie Światy, Żelazne Królestwa, Wiek Smoka, Młoty Bojowe Fantastycznego Odgrywania, Ziemiowschód Trzecia Edycja także), a mimo to dośc selektywnie podajesz kryterium "gra skupia się na planszy i taktyce - nie jest erpegiem". Nie zgodzę się z tym, zwłaszcza jeśli chodzi o stosowanie taktyki i zwiększania wydajności swoich działań.

    To tak jakbyś narzekał na planszówkowiczów, ze chcą zdobyć jak najwięcej punktów i wygrać partyjkę.

    Jak na ironię: "Nie graj w D&D" :P. W sumie, to wyjaśniłeś mi skąd kiedyś usłyszałem o stwierdzeniu "D&D to system podstawowy". Faktycznie, reszta erpegowców patrzy się na ludzi grających w D&D i adaptację jak na "pierwszolevelowców".

    OdpowiedzUsuń
  3. http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_JgOKWlqd53eLNM3VCfwe67skv0yU2Y4K.jpg

    OdpowiedzUsuń
  4. Powinniśmy? Musimy? Naprawdę?

    Nic nie "musimy". A "powinniśmy" się po prostu dobrze bawić, niezależnie w co gramy.

    Roleplaying Games to dość pojemny gatunek gier, zawierający w sobie naprawdę wiele propozycji, od tradycyjnych wywodzących się z gier wojennych, po story games czy inne gm-less indie. I czy opowiadamy sobie historie kręcąc marchewką po stole, czy rozstawiamy figurki (lub plaskacze) na macie, to cały czas jest jedno RPG (choć w różnych postaciach).

    OdpowiedzUsuń
  5. http://d3dsacqprgcsqh.cloudfront.net/photo/anY6ZQV_700b.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za DnD nie przepadam, niemniej jednak nie uważam, ze osoby w nie grające są w jakimkolwiek stopniu gorsze niż 'prawdziwi RPG-owcy'. Śmieszy mnie zresztą rozdzielanie RP od G, bo każda gra posiada te elementy w jakimś stopniu. Nawet jeśli są ludzie grający na full-mechanicznej opcji, to dalej maja przynajmniej 1% RP w całości. Łażą po tunelach i klepią stwory? To tez RPG. Co z tego ze w stosunku 1% RP (bo MG jakoś ich wprowadza) i 99% G? To dalej ta sama zabawa. Nie każdy zaczyna przygodę z RPG jako nieświadoma niewinna dusza. Są ludzie, którzy doskonale wiedza czego chcą. I np. chcą mechanicznej siekanki. Albo chcą teatralnych interakcji. Znam i jednych, i drugich. DnD nie uczy RPG, żadna gra nie uczy RPG, bo jest to zbyt obszerna 'dziedzina' by można było jej się nauczyć z jednej pozycji. DnD oferuje taka a nie inną rozgrywkę, jeśli gracz nie zechce się dalej rozwijać i poznawać innych systemów, to czym rożni się od RP-owca, który nie chce poznać części mechanicznej? To tak samo ograniczone osoby, tylko na innych końcach jednego kija. I stwierdzanie, ze 'buildy' i mechaniczne rozkminy nie są 'prawdziwym i jedynym' RPG zalatuje mi Dniem Świra i 'moja i najmojsza racja'. Sorry Noob, ale spie*doliles totalnie wydźwięk tej notki. I wyszedłeś przy tym na ignoranta, tylko ze zamiast z końca 'G', to z końca 'RP'. Osobiście uważam, ze bez balansu miedzy tymi dwoma punktami nie gra mi się dobrze i przyjemnie. Ale odnoszę się tu tylko do siebie. DnD może i jest stare, ale dalej jest tak samo dobrym wprowadzeniem do idei RPG jak każda inna gra. To czy gracz będzie się rozwijał zależy wyłącznie od niego i zwalanie tego na system jest po prostu nie zwracaniem uwagi na prawdziwy problem - debilizm i wąskotorowosc ludzi.

      Usuń
    2. Nie zgodzę się. Prawdą jest, że to ogromna słabizna, gdy ktoś osądza czyjeś RPG-Fu na podstawie wybieranych przez kogoś gier. To równie idiotyczne, co wyrokowanie o poglądach ludzi na podstawie ich ulubionych kolorów. Niestety obycie w systemach, znajomość mechanik i nowości NIE jest w żadnej mierze gwarantem szerokości horyzontów i dowodem na brak ograniczenia. Moje półki uginają się od gier RPG, nowych i starych, klasycznych i udziwnionych, prostych i skomplikowanych. Najlepiej gra mi się z ludźmi, których znam, szanuję, lubię i którzy z kolei znają 3+k8 systemów - a te k8 to gry, które ja im kiedyś pokazałem, bo podstawowe 3 to Warhammer, Cyberpunk 2020 i Wampir. Największe trudności z dogadaniem się miałem głównie z osobami, które chwaliły się rzekomym obyciem i długim rozwojem poprzez poznawanie wielu rodzajów gier.

      To jest bzdura. Fakt, czy gracz będzie się rozwijał zależy wyłącznie od niego i nie ma najczęściej nic wspólnego z poznawaniem nowych gier, zaś debilizm i wąskotorowość nie jest związany ze znajomością dwóch, trzech, czy czterech gier RPG. Kretyn i buc jest kretynem i bucem, nie zmieni tego biblioteka tytułów wciśniętych w jego głowę.

      Naiwna wiara, że szeroki wachlarz systemów jest gwarantem równie szerokiego horyzontu erpegowca płynie zapewne z tego, że wierzy się w cudowną moc mechanik, które zdolne są do dostarczania zabawy. To jest kolejna bzdura. Zasady zasadami, mechanika mechaniką - niepodważalna prawda jest taka, że dobre RPG nie tkwi w podręcznikach, nie tkwi w zasadach, mechanikach, buildach i gamistycznych rozkminach. To nie są planszówki. Poprowadzona w 100% zgodnie z literą podręcznika sesja ani na 1% nie daje gwarancji, że to będzie dobra sesja. RPG nie tkwi w podręcznikach, to są narzędzia na równi z mechaniką. Cóż z tego, że ktoś ma doskonałej jakości narzędzie, jeśli nie umie się nim posłużyć? Rozwój i otwartość ludzi (tak jak ich debilizm i wąskotorowość) są cechami ludzi, nie książek; i nie po ilości tych książek na półce (bądź w głowie) należy je mierzyć.

      Usuń
    3. Nigdzie nie zrownalem znajomosci systemow do szerokich horyzontow. Te rzeczy sa oddzielone w mojej wypowiedzi poprzez taki maly spojniczek 'i'.

      Wiec raczej twoja odpowiedz jest nie do mnie. Tym bardziej, ze powtarzasz to, co juz powiedzialem - to czy gracz będzie się rozwijał zależy wyłącznie od niego.

      PS: nie, nie mam polskich znakow, bardzo mnie to boli. Ale a) jestem w pracy, b) na malej wyspie, gdzie polski to egoztyka wieksza od papai.

      Usuń