1/26/2016

Szkodliwe fandomy [18+?]

Wpis ten został zainspirowany filmem Sabersparka, oraz własnymi doświadczeniami.

Zanim jednak zaczniecie czytać tekst, przygotujcie się na to, że będę w nim przedstawiał swoje poglądy, które mogą niektórych urazić, oraz wlepię kilka źródeł oraz ilustracji, które mogą być niesmaczne. Jeśli posiadacie pupę ze stali, lub nałożyliście już odpowiedni krem, to zapraszam do czytania.




Czy fandomy są szkodliwe?




fandom




noun

1.
fans collectively, as of a motion-picture star or a professional game or sport.

Pochodzenie: "the realm of avid enthusiasts," 1903

Źródło: http://dictionary.reference.com/browse/fandom

Czy należysz do jakiegoś fandomu? Jeśli czytasz tego bloga, to jest duża szansa, że tak. Będzie to albo fandom gier fabularnych, mangi i anime albo jakieś gry wideo. Co sądzisz na temat swojego fandomu? Jeśli mowa tutaj o grach fabularnych, to na pewno powiesz dużo złego, bo wszyscy mówią źle o fandomie RPG.

Czy jednak naprawdę fandom RPG jest szkodliwy? A co z innymi fandomami? W tym wpisie właśnie spróbuję przez pryzmat własnych doświadczeń zbadać i ocenić wszystkie znane mi fandomy. Od A do Z. Nie będę tutaj mówił o wszystkich fandomach wspólnie, ponieważ każdy jest niepowtarzalny, co zobaczycie na poniższych przykładach. Nie jest to też żadna praca naukowa ani badawcza, napisałem to tylko dla frajdy i wszystko jest z mojej perspektywy.

Co dla mnie oznacza fandom?

Fandom to dla mnie spora i niezwykle aktywna grupa fanów. A nawet bardziej: fanatyków. Prawdziwy fandomita stara się aktywnie komentować wydarzenia powiązane z jego hobbby na różnych forach internetowych, czy też w prawdziwym życiu. Ktoś, kto w domowym zaciszu raz na tydzień ogląda nowy odcinek Dragon Ball Super nie jest otaku. Ktoś, kto raz ukończył grę Five Nights at Freddies nie wlicza się do FNaF Fandom. Fandomici nigdy nie są bierni i są bardzo głośni. Są twarzą tego, czego wyznają. Chciało by się rzec: niestety. Nie należy mylić słowa "fandomita" z "fanbojem". Ten drugi termin był często używany m.in za czasów wojny pomiędzy użytkownikami Atari i PC, czy też Xboxa i Playstation, słowo te ma (wbrew temu, co sugerują niektóre polskie słowniki) bardzo negatywny wydźwięk, było często używane jako obraza.

Poniższa lista dobrze mi znanych fandomów jest alfabetyczna. Z każdym miałem styczność, mogę nawet przyjąć, że do części należę. Postaram się przybliżyć charakter członków tego fandomu, przyjazność dla "nowych" i jaki on ma wpływ na internet. Postanowiłem się ograniczyć do najbardziej "głośnych" fandomów.

FnaF

O rany... na pewno Scott Cawthon nie wiedział co go czeka, gdy w 2014 wypuścił pierwszą część swojej serii gier video Five Nights at Freddy's. Najpierw dostał niezłego zastrzyku gotówki, a później musiał się pogodzić z armią niezwykle aktywnych, lecz zarazem ekstremalnie dziwnych fanów.

Jeśli nie wiesz co to jest Five Nights at Freddy's: jest to seria gier z gatunku horroru. Swoją stylistyką gry przypominają cutscenki zza czasów pierwszego Playstation. Całość bazuje na tzw. jump scare'ach, czyli strasznych postaciach (w tym przypadku mechatronicznych kukiełek) wyskakujących na ekran, jeśli gracz zrobi coś niewłaściwego. W grze (przynajmniej w pierwszych trzech częściach) odgrywamy rolę nocnego stróża pizzerii i naszym celem jest pilnowanie restauracji. Niestety, generatory dające światło w firmie są bardzo słabe, a maskotki pizzerii, w tym tytułowy miś Freddy, to demoniczno-mechaniczne potwory, które chcą żywcem wepchać do futrzastego stroju, miażdżąc przy okazji nasze kości. Brzmi makabrycznie. Dzięki przejrzystym zasadom gry i ciekawym postaciom maskotek, seria uzyskała całą masę fanów. Czym się ci fani zajmują? Badaniem fabuły gry? Nie...

Głównie rysują pornografię z maskotkami z gry.

Nie chcę tego widzieć. Poza tym, ta postać ma same mechaniczne wnętrzności, to musi boleć jak cholera...
Nie pytajcie czemu, nie wiem.

Większość fanów FNaF to Furry, których opiszę w następnym punkcie.Zastanawia mnie jednak to, jak te potwory z tej gry mogą kogoś podniecać. Słyszałem, że niektórzy zwalczają swój strach za pomocą libido i to działa... ale żeby aż tyle osób?

Szkodliwy fandom? Jak się można łatwo domyśleć, ze względu na swoją dziwność, fandom ten zbiera ogromną falę nienawiści ze wszystkich stron internetu. Lecz poza pornografią, jest dosyć niegroźny. Bardzo rzadko wciskają oni swoje rzeczy na inne terytoria internetu czy konwentów. Wspomagali również aktywnie twórcę gry i złożyli uroczyste podziękowania, po wydaniu ostatniej części. Dla mnie to plus.

Nie zmienia to jednak faktu, że fani swoim zachowaniem narobili trochę złej reklamy serii, ale skoro się już skończyła, to szkody są minimalne.

Furry

Uff... *przeciera czoło*. No dobra, porozmawiajmy o furry, czyli miłośnikach antropomorficznych postaci z ludzkimi cechami, lecz zwierzęcym ciałem. Nawet nie wiem, czy muszę komukolwiek przedstawiać futrzaków. Wszystko zaczęło się niewinnie, wielu z nas czytało komiksy z wojowniczymi żółwiami ninja, żółwie były cool. Kilka lat później, część z nas zaczęła do tych samych żółwi nacierać sobie mięso.

Jest kilka odmian furry. Niektórzy są tradycjonalistami i lubią po prostu futrzaste zwierzątka, niektórych bardziej szpanują łuski (takich nazywa się "scalie", od angielskiego słowa "scale").

Stroje godowe. Ale trzeba przyznać, jakość jest niezwykle wysoka.
Czy mam prawo wypowiadać się o furry? Tak, mam, byłem przez bardzo krótki czas aktywnym, "udawanym" członkiem. Podawałem się za 24-letnią bi-seksualną kocicę, która szuka kocura... lub dowolną inną bestię, która pobawiłaby się moim ogonem. Dobra, spokojnie, nie zamykacie proszę jeszcze mojego bloga, wszystko wytłumaczę - to był zwyczajny pseudotrolling... nieudany, ponieważ furry nie okazali się być tacy źli.

Po kilku tygodniach zadawania się z futrzastym fandomem, spotkałem samych miłych i niezwykle utalentowanych ludzi, więc postanowiłem zakończyć teatrzyk i powiedzieć głośno, że jestem hetero facetem po dwudziestce i wcale nie rozgrzewają mnie lisice. Niektórych to chyba rozczarowało...

Tak, to ja. Oczy bolą, nie? Jeśli szukacie wrażeń, to proszę do mnie nie piszcie. Chyba, że jesteście płci pięknej, wtedy się dogadamy, jestem otwarty.

Ataki na fandom furry działy się głównie dzięki 4Chanowi (gdzie, co śmieszne, fandom również aktywnie działa). W rzeczywistości ludzie ci nie są źli. Owszem, mają dziwne fetysze, ale (jak powiedziałem otwarcie na ich forum) każdy z nas jakieś ma i nie ma się czego wstydzić.

Szkodliwy fandom? Nie. Jeśli trafiłeś na jakąś pornografię furry na necie, to jest to tylko z twojej winy (a może masz coś do ukrycia? Hm?). Przedstawicieli tego fandomu można spotkać na różnych konwentach, niektórzy z nich nawet pojawiają się w swoich fursuitach, ale poza tym to są niegroźni i mili.

Manga i anime

Kiedyś byłem dużym fanem M&A, oglądałem wiele serii, chciałem mieć kolekcję mang i przecierałem czoło na widok lolit. Obecnie: jedyne serie jakie oglądam to One Punch Man oraz Dragon Ball Super (to ostatnie tylko z nostalgii).

Fani M&A zdecydowanie są najgłośniejszym fandomem jaki istnieje. Dzielą się na fanów wielu serii, lecz będę o nich mówił ogólnie. Zanim zatopisz się w ten fandom, musisz poznać kilka terminów:

Otaku - typowy fanatyk mangi, anime oraz ze wszystkim co z tym związane. Zajmuje się kolekcjonerstwem.
Weeaboo (łiibuu) - obraźliwe określenie kogoś, kto jest fanem anime oraz kogoś, kto jest z tego powodu zafascynowany japonią
Mangozjeb - poniekąd polski odpowiednik słowa weeaboo
Waifu - nasza fikcyjna "żona". Zazwyczaj bohaterka jakiegoś anime, mangi lub gry. Każdy szanujący się otaku wie, że prawdziwe kobiety są ohydne, tylko 2D jest piękne.

Znam wielu fanów i fanek anime, są to specyficzni ludzie. Łączy ich jednak jedno: podchodzą do swojego hobby ironicznie, sami z uśmiechem używają między sobą obraźliwych terminów (mniej więcej tak, jakby homoseksualista nazwał drugiego homoseksualistę "pedałem") i walą (znanymi tylko w małym kręgu) żartami jak z karabinu. Krytykują też serie anime oglądane przez innych, zazwyczaj "początkujących" fanów anime, dlatego nie jest to fandom, do którego można łatwo i bezboleśnie wstąpić.

Nigdy nie mówi "nie".
Ciężko przeoczyć anime oraz ich fanów, filmiki na YouTube, wpisy na Facebooku, avatary na forach... gdziekolwiek się obejrzysz, to znajdziesz duże oczy.

Szkodliwy fandom? Z bólem to muszę powiedzieć... ale trochę tak. Zatwardziali fani M&A są znani z tego, że wciskają swoje rzeczy gdzie tylko się da. Jest 99% szansy, że twoja ulubiona rzecz ma wersję anime i 60%, że istnieje również adaptacja hentai'owa tego.  

Minecraft

Zacznę od tego, że Minecraft to dobra gra. Jest to z założenia bardzo prosty projekt napisany w javie. Nie ma określonego celu gry, po prostu pojawiasz się w ogromnym, otwartym świecie i budujesz sobie co chcesz, układając wszystko z klocków, z których złożony jest świat gry. Minecraft wciąga, możesz kopać zapierające dech w piersiach podziemne komnaty, ogromne posiadłości czy nawet w pełni funkcjonujące fabryki.

Później coś zaczęło się psuć...

W społeczności pojawiało się coraz więcej dzieci. Jest to zrozumiałe, grafika jest kolorowa i prosta, zasady jasne, a cała zabawa to praktycznie ogromna piaskownica. Później już wszystko leciało w dół - powstał Minecon, czyli konwent fanów Minecrafta, gdzie okazało się, że gracze są wyjątkowo dziwni i w większości autystyczni (oczywiście nie jest to nic złego, ale z tego powodu rozpoczęła się również nagonka i żarty z fandomu Minecrafta, ze strony ostrzejszych hejterów).

Jeden z graczy, który przez mikrofon chwalił się, że przeleciał twoją matkę.
Minecrafta można spotkać wszędzie, internet jest zalany filmikami z tą grą, trollowaniem graczy czy nieprzyjemnymi nagraniami z Mineconu. Gdy wejdziesz do naszego Empika, to przy wejściu zauważysz nawet kilka książek z tytułem tej gry. Mógłbym powiedzieć, że to nic złego, niech sobie spokojnie grają, ale niestety społeczność ta stała się obecnie trochę niebezpieczna przez pedofilów aktywnych na różnych serwerach. Jeden z nich nawet udostępnił nagie zdjęcia niepełnoletniej graczki, ugh...

Tak, Minecraft Porno istnieje, jest to jeden z najczęściej wpisywanych terminów na PornHub. Nie wierzysz? Sprawdź.
Szkodliwy fandom? I tak i nie. Z jednej strony są to po prostu miłośnicy dobrze zrobionej gry, z drugiej... coś naprawdę nie tak dzieje się z tą społecznością. Jeśli twoje dziecko aktywnie przesiaduje na serwerach MC, sprawdź dobrze z kim gra.


My Little Pony (bronies)

I więcej nie będę mówił...
RPG

POLSKI FANDOM RPG JEST NAJ....bardziej chaotyczną społecznością z tych wszystkich wypisanych tutaj. Można przyjąć, że fandom rpg koncentruje się na konwentach i forach o średniej aktywności. W przeciwieństwie do innych fandomów, fandom rpg często nie koncentruje się wokół swojego źródła czy twórców, lecz wokół ludzi, którzy są po prostu znani, z artykułów, organizowanych eventów lub... posiadają sławę w stylu Paris Hilton.

Mimo swojej dziwnej struktury, zaskoczę was i powiem, że fandom rpg nie jest zły. Owszem, są jednostki pojebów głośniejsze od tych rozsądnych, lecz tak samo jest w każdym innym fandomie. Plusem fandomu rpg jest to, że można tutaj spotkać ciekawych ludzi. Fandom ten ma po prostu charakter. Charakter, który czasem jest dla nich zgubą.

Najgorsze istoty ludzkie... jak śmią się dobrze bawić!
Szkodliwy fandom? Tak samo jak w przypadku Minecrafta. Dopóki unikasz konkretnych ludzi, to jest dobrze. Poza tym fandom rpg jest bardzo "cichy" i nie pojawia się na innych terytoriach (chociaż czasem wiąże mariaże z fandomem literackim oraz M&A), co z jednej strony jest plusem, ale z drugiej może to tworzyć (bardzo mylne) wrażenie, że hobby umiera.

Sonic

O rany *przeciera znowu czoło po rozmowie o Furry*... fandom gier i seriali Sonic the Hedgehog... nawet nie wiem od czego zacząć. Chyba prawie każdy z was zna Sonica, to ten niebieski, superszybki jeż, który był rywalem Mario zza czasów panowania konsol Nintendo oraz Sega. Trzy pierwsze gry z niebieskim jeżem były naprawdę dobre, później było gorzej, coraz gorzej, seria osiągnęła absolutny dół w czasie premiery Sonic 06... chociaż nie, obecny Sonic Boom jest jeszcze gorszy. Fani Sonica są wyjątkowo ekstremalni, uwielbiają swoją maskotkę, do tego stopnia, że chcieliby się z nią pieprzyć. Fandom ten jest zalany pornografią, fanficami i innymi, własnymi tworami, o różnej (zazwyczaj niskiej) jakości.


Niektórzy fani Sonica są do tego stopnia fanatyczni, że urośli do poziomu internetowych legend, przykładem może być tutaj SammyClassicSonicFan czy też... *przełyka ślinę* Christian Weston Chandler. Jeśli nie wiecie kim jest ten ostatni, to padnijcie na kolana i dziękujcie Bogu, naprawdę, NIE SZUKAJCIE HISTORII TEGO CZŁOWIEKA, zostaliście ostrzeżeni.

Christian składający swe nasienie w ofierze ku czci niebieskiego jeża. AVE SONICAS.
Wielu ludzi aż po dziś dzień zastanawia się, czemu seria Sonic ściąga tego typu fanów. Może to dzięki ostro nakreślonym postaciom? Dzieci oraz chorzy psychicznie ludzie lubią postacie, które łatwo można rozróżnić i nie mają więcej niż dwóch cech charakteru. Nie wiem, jedynie spekuluję.

Szkodliwy fandom? Jest auto-destruktywny. Współczuję twórcom Sonica.

Steven Universe

Trochę ironiczne jest to, że prawdopodobnie obecnie jedyna seria, która jest skierowana do ludzi postępowych i tolerancyjnych, jest najbardziej szkodliwa oraz toksyczna.

Pokrótce, bohaterowie Steven Universe to kobiety-kryształy, które tak naprawdę kobietami nie są, ponieważ kryształy nie mają płci. Bohaterki mają różne kształty, kolory skóry i charaktery. Technicznie seria prezentuje się bardzo dobrze. Ładna kreska, płynne animacje i jaskrawe kolory.

Problem leży jednak w samym fandomie. Niedawno głośna stała się sprawa rysowniczki, która rysowała fanarty postaci po swojemu. Jedną z postaci, która jest kobietą bardziej krągłą, narysowała jako szczupłą dziewczynę. Rysunki były naprawdę ładne. Niestety, nie spodobały się one fanom Steven Universe, a dokładniej mówiąc, tym postępowym, tolerancyjnym (w głównej mierze feministycznym) osobom, którzy są aktywni na platformie tumblr. Co więc ci ludzie zrobili? Wystawili niskie oceny pracom? Nie, atakowali rysowniczkę i wysyłali jej naprawdę ostre groźby, co doprowadziło dziewczynę do załamania nerwowego i niemal do samobójstwa.

Nie
W sprawę musiał się wmieszać jeden z twórców Steven Universe, który trzepnął fanów po uszach, mówiąc wyraźnie, że każdy może rysować sobie takie fanarty i nikt nie powinien tego zabraniać. Słowo twórcy powinno zakończyć całą sprawę, ale nie, "tolerancyjni" fani... zaczęli przez to atakować człowieka, który stworzył ich ulubioną serię, ponieważ jego poglądy nie pokrywają się z ich ekstremalnymi ideami. Chore.

Szkodliwy fandom? Czy fandom, który może doprowadzić do czyjejś śmierci jest szkodliwy? Absolutnie.

Undertale

Undertale stał się fenomenem wśród gier wideo. Ta gra fabularna autorstwa jednego człowieka, zebrała niesamowicie wysokie noty, które katapultowały ją do miana najlepiej ocenianej gry komputerowej w historii.

Do dzisiaj niestety nie byłem w stanie porządnie przysiąść do tego tytułu, oglądałem jednak wiele gameplayów i buszowałem wśród fanów. Ciężko przeoczyć tę grę, na YT, na pewno masz chociaż jeden filmik w polecanych, w którym ktoś przechodzi Undertale. Wielu ludzi też ma na wszelakich forach avatary z postaciami z tej gry, np. ze szkieletem Sansem.


Najsłabszy przeciwnik w grze


Niestety fandom zaciągnął grę na mroczne terytoria furry. Powstało wiele pornografii z bohaterami tej serii, co jest na tyle dziwne, że duża część postaci to są... szkielety. Angielskie określenie "boning" nabiera tutaj bardzo dosłownego znaczenia.

Fandom Undertale też służy jako świetny przykład typowego fandomu gier indie. Ciekawe postacie, łatwa dostępność (niskie wymagania gry) i świetna muzyka to idealny przepis na stworzenie aktywnej, lecz dosyć pokręconej społeczności.

Szkodliwy fandom? Nope, całkowicie niegroźny i nietoksyczny. Nie wiadomo też, jak długo ta społeczność pociągnie, bo na razie sequela gry na horyzoncie nie widać.

---

A wy? Do jakich fandomów należycie? Co was w nich wkurza?

6 komentarzy:

  1. "Jeśli mowa tutaj o grach fabularnych, to na pewno powiesz dużo złego, bo wszyscy mówią źle o fandomie RPG."

    Nie powiem. Chyba nigdy nie zdarzyło mi się powiedzieć, że cały fandom lub jego część jest do bani (swoją drogą nie dziele fandomu fantastycznego na RPG i literaturę, bo tak się zazębia, że podziały sensu nie mają, więc dla mnie to jedna społeczność, w niektórych miejscach mocniej sprofilowana w jedną albo drugą stronę). Pojedyczńczy ludzie, owszem, bywało - jak wszędzie.

    "W przeciwieństwie do innych fandomów, fandom rpg często nie koncentruje się wokół swojego źródła czy twórców"

    To chyba, niestety, skutek ery facebooka. Kto jest głośniejszy, ten ma poklask, obojętne jak wielkie głupoty wygaduje. Jeszcze 15 lat temu były bardzo silne środowiska skupione wokół gier: WFRP, L5K, ZC, ED, GS, DL żeby wymienić te najsilniejsze. Potem, wraz z upadkiem list dyskusyjnych i forów, to się rozmyło i do dzisiaj nad tym boleję.

    Fandom fantastyczny to grono niesamowitych ludzi o niespożytej energii i entuzjastycznym podejściu do życia. Cieszę się, że mogę się w nim udzielać.

    PS. Nie wiem skąd się "fandomita" wyroił, ale na członka fandomu mówi się "fan" - tak zwyczajnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Kilka lat później, część z nas zaczęła do tych samych żółwi nacierać sobie mięso." - A możesz wytłumaczyć prostemu człowiekowi, co to znaczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro chcesz wiedzieć.
      Teoretycznie każdy furry zaczyna niewinnie - dużo ludzi lubi antropomorficzne postacie, jak np. wojownicze żółwie ninja czy nawet prastary królik Usagi Yojimbo. Gdy jesteś dzieckiem, to są to po prostu fajne, cool postacie, gdy już wchodzisz w fazę dorastania, to twoje hormony szaleją i patrzysz np. na taką Gadget z Chip & Dales (http://media.tumblr.com/tumblr_l344tssp4D1qzs4qs.jpg) i zauważasz, że ma naprawdę ładne, kobiece kształty a zwierzęca postać dodaje jej egzotycznej urody. Strzelam, że większość furry właśnie od czegoś takiego zaczynało, robili sobie dobrze do swoich ulubionych postaci i powoli odkrywali w sobie ten fetysz.
      Poznałem kilka osób, którzy po prostu lubią zwierzęce postacie i je rysują, ale nie da się ukryć, że jednak nad większości fetysz ten przejął górę.

      Usuń
  3. Zostełaś nominowany do Liebster Award. :) Szczegóły na moim blogu www.madziowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Steven Universe
    Powód: Fandom to w większości feministki, gówniary, a jedna z nich mi nawet groziła.
    2. Undertale
    Dzieci nieprzyjmujące krytyki, żyjące w przekonaniu, że ich gra jest najlepsza, a po internecie walają się porno-arty i inne tego typu toksyczne rzeczy.
    3. Minecraft
    Gra kiepska, agresywna i chamska dzieciarnia na serwerach, bachory zalewają YouTube i spamują tymi g*wnami typu ''DO ESKAKAFEFA!1!!1!!''
    4. FNAF
    Kiepski horror, przerażająca społeczność. Co tu dużo mówić...
    5. MLP
    Dzieci, dzieci, dzieci...
    6. LPS
    Jak wyżej, tylko mniej upośledzone.

    OdpowiedzUsuń